czwartek, 28 maja 2026

Kandydat

Niczym nowojorskiemu piechurowi przytrafiła nam się historia, w której przestaliśmy pisać. Wprawdzie nie było nas w małym, obskurnym kinie Venice, nie jedliśmy ostryg w lokalu Libby's, ani też nie obserwowaliśmy człowieka naśladującego mewę, ale konsekwentnie nie piszemy. 


Teraz musimy zrobić wyjątek. Teraz musimy napisać. Oto bowiem człowiek, który popełnił najważniejszą frazę naszego życia, frazę, z którą musi zapoznać się każdy, kto korzysta z polecanych przez nas usług, kandyduje na prezydenta Krakowa. 


Popieramy go i przekazujemy mu wszystkie głosy, które otrzymaliśmy niegdyś, starając się o stanowisko dziekana tutejszej rady adwokackiej. My zawsze kupowaliśmy dwa pory na kolację i zawsze odgrywaliśmy tę scenę, w której mężczyzna myje podłogę w domu, który opuścił. To jest nasz kandydat. 


On dobrze wie, że trzeba wziąć miasto za gardło i wstrząsnąć nim trochę. Nikt nie narysuje takiego projektu kanalizacji, nie napisze takiego dekretu w sprawie prostytutek i żebraków, nie obmyśli takiego systemu więzień. To jest jedyny poważny uczestnik wyścigu. Reszta będzie uprawiać gierki. 


Marcin Świetlicki naszym prezydentem. Bez telefonu. Bez komputera. Bez wstydu. Jak zwierzę. 






piątek, 24 listopada 2023

Rzucił Perłą

Gdyby Johna Lennona zastrzelił Zbigniew Ziobro, to w oczekiwaniu na policjantów z pewnością nie traciłby czasu na lekturę "Buszującego w zbożu". Czytałby Ferdydurke. Stało się to oczywiste dzisiaj, gdy dowiedzieliśmy się o wyborze Dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Tylko ta jedna książka mogła zainspirować Ministra Sprawiedliwości i tylko ten jeden Kandydat mógł wygrać. 


To miasto czekało na Dyrektora. To miasto klaszcze. To miasto ogłosi 10 października Dniem Pidżamy, a odziani w owe nocne stroje (oraz kapcie) aplikanci sądowi i prokuratorscy urządzali będą radosne procesje wokół skweru Mariana Eilego. W tym mieście czas się nie liczy i nikt nie kradnie zegarków. To miasto dla Dyrektora. 


Niezadowoleni mogą być jedynie ci z Katedry Prawa Karnego WPIA UJ albowiem na pewno liczyli, że Dyrektor pokieruje ich jednostką, co umożliwiłoby regularne zatracanie się w aktach pokory (o czym pisaliśmy tutaj). Nie zasłużyli jednak, zresztą nawet Pedagog formatu Dyrektora Piórkowskiego mógłby nie sprostać trudom ich reedukacji. Minister gdzie indziej rzucił więc Perłą. Nie chybił. 

piątek, 22 września 2023

Przed wyborami

Mierny kolaborant prezesem sądu. Znacząca obniżka cen benzyny. Wyłącznie polskie ziarno i prawdziwie polscy artyści. Chociażby Herbert. Ten pisał: "władzę sprawował najlepiej/ to znaczy nie sprawował jej wcale" - wprawdzie o koniu, ale i prezes może mieć ambicje, by dorównać sławnemu wierzchowcowi Kaliguli. Gdyby w istocie zechciał je mieć! Po pierwsze: szlachetna funkcja sprzeciwiałaby się uwikłaniu w codzienny kierat orzeczniczy. Sprzyjałoby to szczęściu obywateli w równym stopniu, co paliwa płynne w korzystnych cenach. Po drugie: prezes sprawujący władzę najlepiej nie tylko kochany jest przez podwładnych ale również - jak uczy historia - prezes taki wyważa drzwi poezji polskiej i wprowadza się do niej bez pośrednictwa wnuka rezuna i syna banderówki! Perspektywa takich dokonań kusi nie tylko przed wyborami, więc niewykluczone, że wyzwanie zostanie podjęte. Cóż wtedy pozostanie prezesowi? To proste: unikanie wizyt w miejscowości Ancjum. 

wtorek, 1 sierpnia 2023

Zburzą więzienie

Nadejdzie ciepły dzień, w którym mieszkańcy Tarnowa zburzą więzienie. To nie będzie zdarzenie gwałtowne. Żadnych wrzasków, podkładania ognia, tryumfalnego uwalniania skazańców. Żadnych aktów zemsty. Żaden z prezydentów Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej nie otrzyma kluczy do bramy. To będzie zdarzenie całkowicie zwyczajne: po południu, po pracy, po wizycie na działce, po całym dniu majsterkowania przyjdą dzieci, dorośli, starcy i zburzą więzienie.


Skazani leniwie rozejdą się po okolicy. Zrelaksowani strażnicy wyruszą w poszukiwaniu nowej pracy. W mieście sczezną dilerzy, duchy z pustostanu po ostatnim sklepie z dopalaczami znajdą ukojenie, a peżoty wyspowiadają się i przystąpią do komunii świętej. W wieczornych wiadomościach rządowa telewizja wyemituje ciepły reportaż o mieszkańcach Tarnowa, którzy zburzyli więzienie. 

piątek, 21 lipca 2023

Przyśnił się Czesław Miłosz

Tłuszcza opłakuje głupców. Tłuszcza ignoruje śmierć Mędrca (umarł profesor Gawlik). I śni się Czesław Miłosz, który ma 88 lat i mówi o kobietach tak, jak my nawet nie potrafimy pomyśleć (podmuch skrzydeł Tanatosa mocno nas przytyka). Poeta nakazuje, by z pozycji skamieliny, z naszych nędznych wykopalisk, znowu przemawiać i pouczać. 


W pierwszej kolejności trzeba więc wyjaśnić dlaczego umrze Maciej Burda. Otóż dlatego, że chciał. Bo nie spał, nie wypoczywał, nie pił i nie ćpał jak zdrowy mężczyzna. Nie będzie to śmierć ani tragiczna, ani przedwczesna, ani niezasłużona. 


W drugiej kolejność musimy wyjaśnić tłuszczy (a to z uwagi na doniesienia prasowe o jednej z laudacji, w której podniesiono, że stało się coś niezrozumiałego), że czterech młodych mężczyzn zginęło w wypadku przy moście Dębnickim bo chcieli. To żadna tragedia. To naturalna konsekwencja głupoty. Postępujący podobnie będą umierali i traktujmy ich jak Breugel Ikara. 

sobota, 8 października 2022

Szanujemy Dziekana

Przez ostatnie kilka lat przycichła moja krytyka samorządowych inicjatyw integracyjnych, żeby wczoraj sczeznąć do szczętu (prawie*). Adwokatura krakowska dotarła do momentu, w którym szczerze zaprasza na dobrą zabawę, jedzenie i picie do woli, 19:30-3:00, bajabongo hej, w przystępnej cenie. Jakby tego było mało, do szaleństwa zaprasza i zaczyna je sam Dziekan, Jakiego Jeszcze Nie Było. 



https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=540012758127518&id=100063563951257&eav=AfbN2c4pPOC2JMZxnej0kusYUqD4CJ8IAxyGiEOZBCyDsuiaeS4KOZf2lZ6Xy43e9Q4&m_entstream_source=timeline&anchor_composer=false&paipv=0



On ma w sercu Bunt przez duże B i duszę punkrockowego obdartusa. Z tego wszystkiego przerobiliśmy nieco Brudne Dzieci Sida:



Gdziekolwiek ruszysz się

tam wszyscy mówią ci

że dziekan musi mieć sztywne plecy



Gdziekolwiek ruszysz się

tam wszyscy tam wszyscy trąbią że

powaga i nie rób k* hecy



A ja jestem punk 

i w ramach walki ze wszystkimi schematami 

ja jestem punk 

lubię Dziekana z jego pląsami



A ja jestem punk

i w ramach walki ze wszystkimi schematami 

ja jestem punk 

szanuję Dziekana z jego podskokami



Prawie – bo brakuje jeszcze odwagi na otwarcie. Wspólna impreza z Balem Ślusarza. Pokonajmy, jako samorząd, strach przed triumfem toalet żon ślusarzy nad kreacjami zażywnych adwokatek.






sobota, 11 czerwca 2022

Wniosek o widzenie



Najbardziej lubię historie o miłości (jak ten film, którego tytuł stał się z czasem tytułem tego bloga). A już naj-najbardziej te, w których miłość pokonuje wszelkie przeszkody.


Dam Państwu dzisiaj taką historię, która przytrafiła się niedawno i weszła w mi papier uzasadnienia wniosku o „nadprogramowe” widzenie:


X skorzystała już dwukrotnie z zarządzeń Prokuratury o zgodzie na widzenie z małżonkiem. Za każdym razem widzenie odbywało się przy stoliku, bez pleksy, i bez zastrzeżeń funkcjonariuszy nadzorujących. Nie ma żadnych sygnałów, by zostało wykorzystane w celu innym niż podtrzymywanie rodzinnej więzi małżonków.


W przypadku podejrzanego Y i jego żony X sytuacja rodzinna jest specyficzna, ponieważ: 

oboje niezależnie od siebie deklarują ogromną miłość do współmałżonka, 

twierdzą (niezależnie od siebie), że nie mogą bez siebie żyć i usychają z tęsknoty. 


Y w ostatnich dniach relacjonował, że udało mu się uzyskać w Areszcie zgodę na noszenie ślubnej obrączki a jego radość nie miała granic. Nie wymienił jej dotychczas na tytoń, ani inne smakołyki, jak to czasami czynią osadzeni kierowani chęcią zwiększania komfortu izolacji.


Podejrzany rozmawia telefonicznie z małżonką przy każdej sposobności, jest bardzo wdzięczny za tę możliwość. Małżonkowie piszą listy, które Prokuratura cenzuruje – z urzędu więc wiadomo, ile w tych listach tęsknoty.


Podsumowując: poziom miłości i tęsknoty podejrzanego za małżonką jest zbyt wysoki, by wystarczające były krótkie, nawet codzienne rozmowy telefoniczne, listy i jedno widzenie w miesiącu. Oboje małżonkowie bardzo proszą o podwojenie ilości tego kontaktu i uwzględnienie wniosku o drugie w miesiącu widzenie dla X. 


Nie sprzeciwia się temu dobro postępowania, a za takim rozwiązaniem przemawia wysoki poziom wzajemnego oddania małżonków, ich głęboka i bliska relacja rodzinna. Przy braku przeciwwskazań prawnomaterialnych i procesowych małżonkowie powinni, zdaniem obrońcy, mieć możliwość patrzenia sobie w oczy dwa razy w miesiącu.



sobota, 26 lutego 2022

Portrety

Kaj Stnevall od wielu lat maluje kaczkę. Czasami robi wyjątki. 



Może być obrazem przedstawiającym co najmniej jedna osoba i w budynku
Kaj Stenvall "War Hero" olej na płótnie 2022



Niewykluczone, że artystę zainspirują niektórzy wielcy prawnicy polscy. Ci, którzy w ostatnich latach dążyli do prawnego polexitu i w zasadzie im się udało, np: Duda, Kaczyński, Ziobro (czy posłał już gratulacje Miedwiediewowi z powodu odzyskania możliwości wprowadzenia kary śmierci?), Piotrowicz, Przyłębska, Święczkowski,   Pawłowicz. Na większych płótnach mogliby się znaleźć wspólnie sędziowie IDSN, IKNiSP. Na mniejszych działacze lokalni, jak np.: Pawełczyk Woicka, Nawacki. 

Ktoś szykuje się do wojny. Inni pomagają tak jak potrafią. 


środa, 9 lutego 2022

9.2.2022

Prawnicy Ordo Iuris na straży moralności 

Bogdan Święczkowski na straży Konstytucji 

Władimir Putin na straży pokoju 

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Proszę ćwiczyć śmiało




Gest posłanki Lichockiej (wcześniej posła Pyzika) zrobił swego czasu furorę w polskim życiu polityczno społecznym, a większą nawet - tłumaczenie: swędzące oko i inne problemy, które miał przegonić przypadkowy palec w przypadkowym położeniu w przypadkowymi miejscu, w całkowicie przypadkowej chwili. Z tego, co sobie przypominam, posłankę Lichocką spotkała dezaprobata. Nie wiem, czy udało się jej się (dezaprobacie, bo posłance na pewno tak) odnieść zamierzony skutek. 



Kilka miesięcy temu zgłosiła się do nas osoba, która wraz z rodziną (dzieci sztuk dwie plus nasciturus) była adresatką podobnego gestu wywołanego niezadowoleniem z miejsca, jakie wybrała na krótki postój swojego samochodu. W tamtym przypadku gestowi towarzyszyła pokaźna ilość plwociny miotanej szałem sprowokowanego kierowcy. Plwocina - i gest - dotknęły adresatów do żywego. Dotykający wszystkich gest, poddany analizie prawnej okazał się znieważeniem, dlatego napisałam między innymi:



Nie ulega również wątpliwości, że X z zamiarem bezpośrednim zrealizował znamiona art. 216 par. 1 kodeksu karnego, znieważając Y w miejscu publicznym, poprzez zademonstrowanie wulgarnego gestu środkowego palca. Jest to jeden z najpowszechniejszych sposobów wyrażenia zniewagi i ubliżenia drugiej osobie, utrwalony w kulturze od czasów starożytnych. Dla oceny, czy określone zachowanie stanowi zniewagę, istotne znaczenie ma obiektywna ocena tego zachowania, rozważenie jego społecznego odbioru przez pryzmat generalnie akceptowanych norm obyczajowych. Uznać zatem trzeba, że zniewagę mogą stanowić jedynie takie zachowania, które są powszechnie uznane za obelżywe. (II AKa 91/11 - Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 6 czerwca 2011 r., LEX nr 895936).



Wikipedia mówi, że digitus impudicus (palec bezwstydny, bezczelny) znany był już w starożytnym Rzymie, i że ani Państwo Posłowie, ani energiczny kierowca, nie odkryli Ameryki. Podobno jest jednym z najbardziej znanych sposobów na wyrażenie zniewagi i chęci ubliżenia drugiej osobie.



Jest jedno miejsce, gdzie bez obaw i ograniczeń, nieniepokojonym, godzinami można ćwiczyć oba środkowe palce przed publicznością: Sąd. Warunek: trzeba być świadkiem, i robić to na tyle zręcznie, by widzieli wszyscy, oprócz przewodniczącego składu. A i na to jest sposób.


sobota, 8 stycznia 2022

Murem za Bonusem

 



Nie będziemy nikogo przekonywali, że poeta Bonus jest niewinny. Nie czytaliśmy akt. Nie rozmawialiśmy z nim. Nie wykluczamy, że prawda dowodów, ta najgorsza z prawd, uzasadniała wymierzenie kary. Poza tym niewinni też muszą być skazywani, podobnie jak muszą ginąć w wypadkach samochodowych, umierać na raka, czy oglądać telewizję publiczną. Wina poety ma dla nas znaczenie drugorzędne. 


Bonus jest jednym z tych, za którymi trzeba się jednak stawić, bo Polska redukuje sens ich istnienia do nakarmienia Wielkiego Imperium Niewdzięcznej Temidy. Polska wysyła policjantów, którzy dbają o wykrywalność poprzez kontrolę handlu, a nie jego zwalczanie. Polska ma Sąd Najwyższy, a ten twierdzi, że znaczna ilość środka odurzającego to taka, która wystarcza do odurzenia zaledwie kilkudziesięciu osób uzależnionych (I KZP 10/09). Polska ma prokuratorów, którzy żądają wieloletnich kar pozbawienia wolności za sprzedaż ziołowego suszu, o niskiej psychoaktywności, nieuzależniającego fizycznie, bez dawki śmiertelnej. Polska ma sędziów, którzy takie surowe wyroki wymierzają. Polska hoduje tłustych adwokatów. 


Polska najlepiej zarabia na handlu narkotykami. Za przypisaną poecie Bonusowi sprzedaż 25 kg marihuany liczy sobie kwotę 450.000 zł. Tak nie zarabiał nawet Pablo Escobar, ale Polska ma sądy, które czynią z niej Królową Śniegu, Przyrody i Mateusza (np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 25 czerwca 2015 r., II AKa 253/14, Lex nr 1761766; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 31 marca 2015 r., II AKa 34/15, KZS 2015/4/84; wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 11 lutego 2014 r., II AKa 324/13, Lex nr 1439340). 


Poeta jest bezradny. Nie wystarczy stwierdzenie winy. Polska musi go poniżyć i okraść. Dlatego jesteśmy z nim, pozdrawiamy go i życzymy, by był jak Jelena Żemkowa(1). 




(1) Rosyjska prokuratura uznała, że stowarzyszenie Memoriał, dokumentujące komunistyczne represje, łamie ustawę nakładającą na organizacje finansowane z zagranicznych środków, obowiązek informowania, że są „zagranicznymi agentami”. Jelena Żemkow, 87-letnia współzałożycielka stowarzyszenia, wręczyła sędzi prowadzącej rozprawę swoją wizytówkę, na której było napisane „zagraniczny agent". Tak zwyciężyła państwo. Nie pomogło nawet to, że sąd podzielił stanowisko prokuratora. 

wtorek, 7 grudnia 2021

Rzucony w jądro

Dzisiaj martwimy się o genitalia profesora Jana Majchrowskiego

Nie jest dobrze rzucać jurystą salonowym, kulturalnym, o ugruntowanej pozycji zawodowej i społecznej, w samo jądro prawniczego galimatiasu. Nie dziwi nas, że człowiek ten nie dał rady. Wycofał się. Pękł. Zrezygnował z pracy na odcinku Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Wszak błyskotliwa jego kariera nie pozwoliła – jak powiadają na Górnym Śląsku – na ciulanie w syfie. Nie był nawet na aplikacji, nie wiedział, że sędziego nienawidzą wszyscy, że musi funkcjonować w atmosferze walki, w ciągłej pozycji argumentacyjnej, zadawać (ciulać) i przyjmować ciosy. Nie przewidział, że system rzuca kłody, nie perły, że trzeba własnymi pięściami prostować ścieżki zawsze niewiernej i niewdzięcznej Temidy. 


Martwimy się o genitalia profesora Jana Majchrowskiego, albowiem czytaliśmy jego oświadczenie. Bije z niego gorycz i bezsilność. Dostrzegamy gwałtowne spiętrzenie emocji, które na co dzień obserwujemy wśród praktykantów kancelarii radcowsko-adwokackich, po około siedmiu tygodniach kontaktu z organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Wiemy, że jest to stan niebezpieczny. A przecież pamiętamy, o czym już niegdyś zdarzyło nam się napomknąć, ten wiersz Charlesa Bukowskiego o człowieku, który w akcie rezygnacji i protestu odciął sobie genitalia, wsadził w kieszeń i maszerował wzdłuż autostrady. Byłoby bardzo nieprzyjemnie, gdyby taka historia przytrafiła się profesorowi Janowi Majchrowskiemu. Niech jego męczeństwo i sprzeciw wobec bezprawia ograniczy się do konwencjonalnej ofiary z pełnionego urzędu. Niech jego ból zostanie ukojony synekurą na jakimś innym odcinku, nie tak brutalnym jak wymiar sprawiedliwości. 

środa, 10 listopada 2021

Ojczyźnie troskliwej jak bufetowa




Niczym patyk suchy, ciśnięty ręką migranta, może być adwokat polski. Siać zamęt, przestrach i potrzebę popryskania go gazem przez obrońcę ojczyzny. Śmiać z ziobrowych prezesów, giertychowskich donosów do MTK, stachanowskiego kombatanctwa starego Maty. Stać tam gdzie stało ZOMO i tulić Jarosława Kaczyńskiego. Być przyczyną i częścią chaosu, symultaniczną inkarnacją Prokuratora Krajowego, Prokuratora Generalnego, Prezesa TKJP, Pierwszego Prezesa SN. Wszystko to może adwokat polski. Zwłaszcza gdy wybrał śmierć


Najpierw musi jednak napisać kasację, którą SN rozpozna w składzie z udziałem: Igora Zgolińskiego, Marka Siwka, Marka Motuka, Antoniego Bojańczyka (jednego z wymienionych panów). Wówczas to może adwokat polski sporządzić prośbę według poniższego wzoru.

 





środa, 27 października 2021

Spieszcie myć nogi SSN dr hab. Kamila Zaradkiewicza

Zawsze byłem blisko Jezusa. Łączy nas uderzające podobieństwo fizyczne, szacunek dla trudów jawnogrzesznic oraz przekonania w sferze moralności. Lubię te awanturnicze historie o oczyszczeniu świątyni, przechadzkach po jeziorze, uzdrawianiu opętanych. Z Wędrownym Kaznodzieją łączy mnie również szczególna pokora wobec rzeczywistości, a pomysłu na akcję z myciem nóg zwyczajnie mu zazdroszczę. 


Moja bliskość z Jezusem, zwłaszcza w świetle Jego dokonań o charakterze performatywnym, jest naturalnym źródłem rozmyślań o nogach SSN dr hab. Kamila Zaradkiewicza. Uczony popełnił   bowiem następujący tekst:



Oczywistym jest, że niegodny czyszczenia togi dr Mamak winien zacząć od nóg, a przede wszystkim nóg SSN dr hab. Kamila Zaradkiewicza. Przypuszczam, że czyszcząc tę część ciała można po jakimś czasie dochrapać się czyszczenia togi, jednakowoż moje rozważania w tym zakresie nie są poparte jakimkolwiek doświadczeniem. Ogromnie jestem ciekaw co, komu i czy w ogóle czyścił, ewentualnie polerował SSN dr hab. Kamil Zaradkiewicz pisząc swój podziwu godny życiorys (lektura biogramu z Wikipedii przekonuje o licznych i bohaterskich przewagach Uczonego). Zaskoczeniem byłoby, gdyby człowiek o takiej pozycji zawodowej i społecznej czynił uwagi w poważnej sprawie bez stosownej bazy empirycznej. Założyć zatem należy, że miały miejsce zaszłości, z powodu których SSN dr hab. Kamil Zaradkiewicz uważa, że czyszczenie odzieży starszych prawników jest zadaniem tych młodszych. Dlatego należy pilnie umyć mu nogi.


Akt pokory zapewni SSN dr hab. Kamilowi Zaradkiewiczowi komfort higieniczny, ale nade wszystko na nowo wymodeluje jego postrzeganie relacji międzyludzkich. Niepożądanym i nieprzyjemnym jest bowiem, gdy osoba decydująca o losach obywateli tego kraju dzieli ich na godnych i niegodnych czyszczenia elementów garderoby współbraci. Jest w tym myśleniu reliktowe promieniowanie feudalizmu i niewolnictwa. Zaprzeczenie nauki Jezusa. Wywyższanie się. Szykujcie więc misy, mydło, wodę i spieszcie myć nogi SSN dr hab. Kamila Zaradkiewicza. W pierwszym szeregu niech idą ci z Katedry Prawa Karnego WPiA UJ.



wtorek, 12 października 2021

Namiastki


Poeta żartował, że to namiastki. Miał na myśli pistolety, dlatego żartował. Ze sprzętem jest inaczej, sprzęt to poważna sprawa. Chociaż to też namiastka. 


W gazecie przytoczono słowa sędziego: „Trzeba stwierdzić, że to zdarzenie miało charakter ulicznego bandytyzmu - w potocznym rozumieniu tego stwierdzenia. Niestety bandytyzmu ulicznego tak powszechnego w Krakowie. Ale sądy sobie z tym poradzą, nawet jeśli ma to skutkować zapełnieniem zakładów karnych”. Sędziemu chodziło bandytyzm z wykorzystaniem niebezpiecznych narzędzi. Mylił się mówiąc, że sądy sobie poradzą. 


Sądy nie mają szans. Nie lęka się zakładu karnego, kto ryzykuje życiem, odcięciem nogi, ręki, przebiciem brzucha, klatki piersiowej, czy tętnicy udowej. Kto używa sprzętu, wie, że i przeciwko niemu może być użyty, więc perspektywa wieloletniej kary pozbawienia wolności to niewiele w porównaniu z możliwością utraty kończyny. Nadto: czym jest długotrwały pobyt w zakładzie karnym wobec wiecznej sławy, którą może dać – jakże świeże w swej innowacyjności – wykorzystanie wideł w ulicznej potyczce. Zwłaszcza, gdy skutkuje panicznym odwrotem przeważających sił wrogiej formacji. 


Sprzęt to siła. Sprzęt to męskość, pożądanie kobiet, pieniądze. Wielu uwielbia chrzęst sprzętu o poranku. Domyślamy się jak brzmi. 


Sądy powinny słuchać poety. Nie składać obietnic bez pokrycia. Sprzęt jest namiastką penisa i żadna kara nie może zniechęcić mieszkańców tego miasta do jego używania.


Nadzieja w podwórkach, szkołach, sekcjach strzeleckich, sekcjach bokserskich, hokejowych, karate, w cieple rodzinnym, w starych ludziach z miasta, którzy sprzętu nie używali. 


Przywołany utwór liryczny  to "Pogo" autorstwa pana Marcina Świetlickiego. 

Cytat pochodzi z tekstu w Gazecie Krakowskiej: https://polskatimes.pl/jest-prawomocny-wyrok-w-sprawie-smiertelnego-pobicia-nowohuckiego-rapera-papuga/ar/c1-15835765



piątek, 1 października 2021

Przechodząc obok

Mam 46 lat i nie wiem co napisać. A przecież żyję z pisania. Zgromadziłem przepastny rezerwuar przeżyć, wzlotów, upadków, krzywd wyrządzonych i tych które mnie spotkały, a nie wiem co napisać. I nawet popełniłem wiersze o ludziach czekających na ufo. I na pisaniu zarobiłem cały tapczan hajsu, a jednak nie wiem co napisać. 

Może tak: ten chłopak uczył postępowania karnego. Znał się na tej robocie, miał do tego dryg. Po części przez niego wplątałem się w awantury z wymierzaniem sprawiedliwości. 

Potem został sędzią w Wieliczce i uchodził za surowego. Słyszałem lękliwe szepty adwokatów, że nie da się z nim dogadać, że ma ciężką rękę. Los chronił mnie przed nim przez kilka lat. 

Gdy zaczął orzekać w Krakowie okazało się jednak, że jedynie działa zgodnie z przepisami. Nic więcej. Gracze nie psują sobie zabawy perspektywą surowej kary, która może spotkać ich klientów. Gracze cieszą się prawidłowo prowadzoną rozgrywką. Bo są tylko trzy gry: boks, wyścigi samochodowe i porządnie prowadzony proces karny. Reszta to gierki. On gwarantował grę. 

W ostatnich latach próbował przeciwstawić się entropii pochłaniającej wymiar sprawiedliwości. Organizował protesty, przemawiał, tłumaczył. Występował w programach radiowych, cytowały go gazety. Sprzeciwił się orzekaniu w składach z sędziami powołanymi przy udziale zatrutej KRS. Za to lokalna przedstawicielka ministra sprawiedliwości przeniosła go do wydziału cywilnego. 

Nie wiem co napisać, bo patrzyłem z boku na walkę jego, jego koleżanek i kolegów. Nie przyłączyłem się. Nigdy nie stanąłem obok nich przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie. Uważałem, że ten spór sędziowie muszą prowadzić sami, że sprawują władzę i ich zmartwieniem jest budowanie napięcia w relacji z władzą ustawodawczą i wykonawczą. Wielokrotnie zgadzałem się z ich postulatami, ale wolałem pozostać po drugiej stronie ulicy. Przechodząc obok straciłem szanse na to, by on poprowadził grę w sposób sobie właściwy. 


Bohaterem notatki jest pan Maciej Czajka, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. 

Tekst o całym tapczanie hajsu usłyszała moja żona Kamila Czajkowska Burda.

Mam nadzieję, że Marta Podgórnik, Charles Bukowski i Ernest Hemignway nie obrażą się za zapożyczenia, przeróbki i nawiązania. 

piątek, 24 września 2021

Postulaty czasów zarazy


Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie, pani Dagmara Pawełczyk Woicka poinformowała, że popełni przestępstwo. Nie możemy jej tego zabronić. Nie będziemy jej krytykować, czytywaliśmy za młodu Dostojewskiego. Postulujemy jednak, by karmiąc swe demony, penetrując ciemne peryferia prezesowskiej duszy, dopuściła się wykroczenia lub przestępstwa niezbyt szkodliwego. Niech przemyci nieco koksu i rozprowadzi pomiędzy członków KRS, niech w celu krótkotrwałego użycia odpali stary traktor sędziego Waldemara Żurka, niech pogoni z maczetą za sędzią Beatą Morawiec, niech skradnie krówkę z napisem Mieczysław Potejko. Bezprawność tych zachowań powinna wystarczająco zaspokoić potrzebę czynienia zła, nie wyrządzając zarazem licznych i katastrofalnych szkód. 


Postulat powyższy formułujemy zaniepokojeni treścią komunikatu pani prezes Dagmary Pawełczyk Woickiej, zrelacjonowanego w dzisiejszej prasie. Otóż zapowiedziała ona, że wyłączy od losowania do składów wieloosobowych 12 sędziów, którzy oświadczyli, że jeśli znajdą się w składzie z którymś z sędziów nominowanych przez nową KRS, będą żądać "zmiany zarządzenia, przeprowadzenia ponownego losowania składu orzekającego z wyłączeniem osób powołanych w wyżej opisany sposób”. Takie wyłączenie, to przestępstwo z art. 231 par. 1 kk, albowiem ustawa o ustroju sądów powszechnych oraz regulamin urzędowania sądów powszechnych nie przewidują tak opisanej przesłanki wyłączenia (przewidują inne, np. par. 48 regulaminu), a naruszenie przepisów o wyznaczeniu składu orzekającego jest przekroczeniem uprawnień godzącym w interes prywatny stron (w tym pokrzywdzonych). Demoralizuje też społeczeństwo. 


Jeśli więc prezes Sądu Okręgowego w Krakowie musi popełnić jakieś przestępstwo, to niech nie godzi w funkcjonowanie całego systemu. Niech nie daje złym adwokatom pretekstu do formułowania zarzutu naruszenia przepisów o losowaniu składu w środkach odwoławczych. Niech nie utrudnia sytuacji pokrzywdzonych (chodzi przecież o składy wieloosobowe, więc jej działanie może uderzyć w rodziny ofiar zabójstw). Niech nie stwarza podstaw do składania wniosku o wznowienie postępowania (art. 540 par. 1 pkt. 1 kpk). 

poniedziałek, 13 września 2021

Szanujcie gołych

Zaczęło się. Znamy charakter aktu nudyzmu, który stał się udziałem Macieja W., Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. Wszystko wiemy, bo czytaliśmy „Małą apokalipsę” Konwickiego. Uczciwy Polak, zmuszony przez okoliczności dziejowe do funkcjonowania w opresyjnej strukturze, nieustannie toczy walkę z pokusą publicznego rozebrania się. Nie chodzi o seks, nie chodzi o nieskrępowany kontakt z naturą. Chodzi o bunt, wolność, sprzeciw wobec niszczącej obywateli władzy. Nagość prokuratora Macieja W. jest więc wielkim wołaniem o szacunek społeczeństwa, szczerą i twardą deklaracją przywiązania do zasad przyzwoitości. Odrzuceniem zła. Apelem o opamiętanie. 


Zaczęło się i nie można tego powstrzymać. Nadzy prokuratorzy wyjdą na ulice naszych miast. Konwicki pisał: „To było straszne fatum, niepojęta zaraza, nieokiełznana epidemia ogarniająca całą partię. Nikt, jak dotychczas, nie umiał jej zapobiec. Wszystkim spędzała sen z powiek, przyspieszała bicie serca i zarazem obezwładniała. Uczestników i obserwatorów. Bezpieczniaków i reakcjonistów.” W prokuraturze będzie podobnie, bo kandydatami na golasów są podobno nawet ci, którzy grywali z Godzillą w gry zespołowe. A być może oni narażeni są najbardziej. 


Chcielibyśmy Państwu wytłumaczyć dlaczego prokuratorzy będą się publicznie obnażali. Po rozmowach z kilkudziesięcioma przedstawicielami tego zawodu (a może ponad setką) dobrze to wiemy, jednak nie możemy przywołać opinii ani jednej konkretnej osoby. Nikogo nie będziemy narażali na szykany. Oddajemy zatem głos towarzyszowi Kobiałce, który rozebrał się u Konwickiego: „Fatalny dzień. Co godzinę ktoś się rozbiera. Wie pan, to wisi w powietrzu. (…) Ludzie nie wytrzymują. Ogromne napięcie.” 


Uprzejmie prosimy więc, by nie śmiać się z nagich prokuratorów. To najuczciwsi z nich, najbardziej prawi, najpilniej ścigający przestępców i zarazem niemogący znieść krępowania w tej chwalebnej aktywności. Z łagodnym zrozumieniem spoglądajmy na ich łydki, penisy, czy torsy. Niech każdy wyposaży się w folię NRC i użyje w krytycznym momencie. Szanujmy gołych!