sobota, 11 czerwca 2022

Wniosek o widzenie



Najbardziej lubię historie o miłości (jak ten film, którego tytuł stał się z czasem tytułem tego bloga). A już naj-najbardziej te, w których miłość pokonuje wszelkie przeszkody.


Dam Państwu dzisiaj taką historię, która przytrafiła się niedawno i weszła w mi papier uzasadnienia wniosku o „nadprogramowe” widzenie:


X skorzystała już dwukrotnie z zarządzeń Prokuratury o zgodzie na widzenie z małżonkiem. Za każdym razem widzenie odbywało się przy stoliku, bez pleksy, i bez zastrzeżeń funkcjonariuszy nadzorujących. Nie ma żadnych sygnałów, by zostało wykorzystane w celu innym niż podtrzymywanie rodzinnej więzi małżonków.


W przypadku podejrzanego Y i jego żony X sytuacja rodzinna jest specyficzna, ponieważ: 

oboje niezależnie od siebie deklarują ogromną miłość do współmałżonka, 

twierdzą (niezależnie od siebie), że nie mogą bez siebie żyć i usychają z tęsknoty. 


Y w ostatnich dniach relacjonował, że udało mu się uzyskać w Areszcie zgodę na noszenie ślubnej obrączki a jego radość nie miała granic. Nie wymienił jej dotychczas na tytoń, ani inne smakołyki, jak to czasami czynią osadzeni kierowani chęcią zwiększania komfortu izolacji.


Podejrzany rozmawia telefonicznie z małżonką przy każdej sposobności, jest bardzo wdzięczny za tę możliwość. Małżonkowie piszą listy, które Prokuratura cenzuruje – z urzędu więc wiadomo, ile w tych listach tęsknoty.


Podsumowując: poziom miłości i tęsknoty podejrzanego za małżonką jest zbyt wysoki, by wystarczające były krótkie, nawet codzienne rozmowy telefoniczne, listy i jedno widzenie w miesiącu. Oboje małżonkowie bardzo proszą o podwojenie ilości tego kontaktu i uwzględnienie wniosku o drugie w miesiącu widzenie dla X. 


Nie sprzeciwia się temu dobro postępowania, a za takim rozwiązaniem przemawia wysoki poziom wzajemnego oddania małżonków, ich głęboka i bliska relacja rodzinna. Przy braku przeciwwskazań prawnomaterialnych i procesowych małżonkowie powinni, zdaniem obrońcy, mieć możliwość patrzenia sobie w oczy dwa razy w miesiącu.



sobota, 26 lutego 2022

Portrety

Kaj Stnevall od wielu lat maluje kaczkę. Czasami robi wyjątki. 



Może być obrazem przedstawiającym co najmniej jedna osoba i w budynku
Kaj Stenvall "War Hero" olej na płótnie 2022



Niewykluczone, że artystę zainspirują niektórzy wielcy prawnicy polscy. Ci, którzy w ostatnich latach dążyli do prawnego polexitu i w zasadzie im się udało, np: Duda, Kaczyński, Ziobro (czy posłał już gratulacje Miedwiediewowi z powodu odzyskania możliwości wprowadzenia kary śmierci?), Piotrowicz, Przyłębska, Święczkowski,   Pawłowicz. Na większych płótnach mogliby się znaleźć wspólnie sędziowie IDSN, IKNiSP. Na mniejszych działacze lokalni, jak np.: Pawełczyk Woicka, Nawacki. 

Ktoś szykuje się do wojny. Inni pomagają tak jak potrafią. 


środa, 9 lutego 2022

9.2.2022

Prawnicy Ordo Iuris na straży moralności 

Bogdan Święczkowski na straży Konstytucji 

Władimir Putin na straży pokoju 

poniedziałek, 10 stycznia 2022

Proszę ćwiczyć śmiało




Gest posłanki Lichockiej (wcześniej posła Pyzika) zrobił swego czasu furorę w polskim życiu polityczno społecznym, a większą nawet - tłumaczenie: swędzące oko i inne problemy, które miał przegonić przypadkowy palec w przypadkowym położeniu w przypadkowymi miejscu, w całkowicie przypadkowej chwili. Z tego, co sobie przypominam, posłankę Lichocką spotkała dezaprobata. Nie wiem, czy udało się jej się (dezaprobacie, bo posłance na pewno tak) odnieść zamierzony skutek. 



Kilka miesięcy temu zgłosiła się do nas osoba, która wraz z rodziną (dzieci sztuk dwie plus nasciturus) była adresatką podobnego gestu wywołanego niezadowoleniem z miejsca, jakie wybrała na krótki postój swojego samochodu. W tamtym przypadku gestowi towarzyszyła pokaźna ilość plwociny miotanej szałem sprowokowanego kierowcy. Plwocina - i gest - dotknęły adresatów do żywego. Dotykający wszystkich gest, poddany analizie prawnej okazał się znieważeniem, dlatego napisałam między innymi:



Nie ulega również wątpliwości, że X z zamiarem bezpośrednim zrealizował znamiona art. 216 par. 1 kodeksu karnego, znieważając Y w miejscu publicznym, poprzez zademonstrowanie wulgarnego gestu środkowego palca. Jest to jeden z najpowszechniejszych sposobów wyrażenia zniewagi i ubliżenia drugiej osobie, utrwalony w kulturze od czasów starożytnych. Dla oceny, czy określone zachowanie stanowi zniewagę, istotne znaczenie ma obiektywna ocena tego zachowania, rozważenie jego społecznego odbioru przez pryzmat generalnie akceptowanych norm obyczajowych. Uznać zatem trzeba, że zniewagę mogą stanowić jedynie takie zachowania, które są powszechnie uznane za obelżywe. (II AKa 91/11 - Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 6 czerwca 2011 r., LEX nr 895936).



Wikipedia mówi, że digitus impudicus (palec bezwstydny, bezczelny) znany był już w starożytnym Rzymie, i że ani Państwo Posłowie, ani energiczny kierowca, nie odkryli Ameryki. Podobno jest jednym z najbardziej znanych sposobów na wyrażenie zniewagi i chęci ubliżenia drugiej osobie.



Jest jedno miejsce, gdzie bez obaw i ograniczeń, nieniepokojonym, godzinami można ćwiczyć oba środkowe palce przed publicznością: Sąd. Warunek: trzeba być świadkiem, i robić to na tyle zręcznie, by widzieli wszyscy, oprócz przewodniczącego składu. A i na to jest sposób.


sobota, 8 stycznia 2022

Murem za Bonusem

 



Nie będziemy nikogo przekonywali, że poeta Bonus jest niewinny. Nie czytaliśmy akt. Nie rozmawialiśmy z nim. Nie wykluczamy, że prawda dowodów, ta najgorsza z prawd, uzasadniała wymierzenie kary. Poza tym niewinni też muszą być skazywani, podobnie jak muszą ginąć w wypadkach samochodowych, umierać na raka, czy oglądać telewizję publiczną. Wina poety ma dla nas znaczenie drugorzędne. 


Bonus jest jednym z tych, za którymi trzeba się jednak stawić, bo Polska redukuje sens ich istnienia do nakarmienia Wielkiego Imperium Niewdzięcznej Temidy. Polska wysyła policjantów, którzy dbają o wykrywalność poprzez kontrolę handlu, a nie jego zwalczanie. Polska ma Sąd Najwyższy, a ten twierdzi, że znaczna ilość środka odurzającego to taka, która wystarcza do odurzenia zaledwie kilkudziesięciu osób uzależnionych (I KZP 10/09). Polska ma prokuratorów, którzy żądają wieloletnich kar pozbawienia wolności za sprzedaż ziołowego suszu, o niskiej psychoaktywności, nieuzależniającego fizycznie, bez dawki śmiertelnej. Polska ma sędziów, którzy takie surowe wyroki wymierzają. Polska hoduje tłustych adwokatów. 


Polska najlepiej zarabia na handlu narkotykami. Za przypisaną poecie Bonusowi sprzedaż 25 kg marihuany liczy sobie kwotę 450.000 zł. Tak nie zarabiał nawet Pablo Escobar, ale Polska ma sądy, które czynią z niej Królową Śniegu, Przyrody i Mateusza (np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 25 czerwca 2015 r., II AKa 253/14, Lex nr 1761766; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 31 marca 2015 r., II AKa 34/15, KZS 2015/4/84; wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 11 lutego 2014 r., II AKa 324/13, Lex nr 1439340). 


Poeta jest bezradny. Nie wystarczy stwierdzenie winy. Polska musi go poniżyć i okraść. Dlatego jesteśmy z nim, pozdrawiamy go i życzymy, by był jak Jelena Żemkowa(1). 




(1) Rosyjska prokuratura uznała, że stowarzyszenie Memoriał, dokumentujące komunistyczne represje, łamie ustawę nakładającą na organizacje finansowane z zagranicznych środków, obowiązek informowania, że są „zagranicznymi agentami”. Jelena Żemkow, 87-letnia współzałożycielka stowarzyszenia, wręczyła sędzi prowadzącej rozprawę swoją wizytówkę, na której było napisane „zagraniczny agent". Tak zwyciężyła państwo. Nie pomogło nawet to, że sąd podzielił stanowisko prokuratora. 

wtorek, 7 grudnia 2021

Rzucony w jądro

Dzisiaj martwimy się o genitalia profesora Jana Majchrowskiego

Nie jest dobrze rzucać jurystą salonowym, kulturalnym, o ugruntowanej pozycji zawodowej i społecznej, w samo jądro prawniczego galimatiasu. Nie dziwi nas, że człowiek ten nie dał rady. Wycofał się. Pękł. Zrezygnował z pracy na odcinku Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Wszak błyskotliwa jego kariera nie pozwoliła – jak powiadają na Górnym Śląsku – na ciulanie w syfie. Nie był nawet na aplikacji, nie wiedział, że sędziego nienawidzą wszyscy, że musi funkcjonować w atmosferze walki, w ciągłej pozycji argumentacyjnej, zadawać (ciulać) i przyjmować ciosy. Nie przewidział, że system rzuca kłody, nie perły, że trzeba własnymi pięściami prostować ścieżki zawsze niewiernej i niewdzięcznej Temidy. 


Martwimy się o genitalia profesora Jana Majchrowskiego, albowiem czytaliśmy jego oświadczenie. Bije z niego gorycz i bezsilność. Dostrzegamy gwałtowne spiętrzenie emocji, które na co dzień obserwujemy wśród praktykantów kancelarii radcowsko-adwokackich, po około siedmiu tygodniach kontaktu z organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Wiemy, że jest to stan niebezpieczny. A przecież pamiętamy, o czym już niegdyś zdarzyło nam się napomknąć, ten wiersz Charlesa Bukowskiego o człowieku, który w akcie rezygnacji i protestu odciął sobie genitalia, wsadził w kieszeń i maszerował wzdłuż autostrady. Byłoby bardzo nieprzyjemnie, gdyby taka historia przytrafiła się profesorowi Janowi Majchrowskiemu. Niech jego męczeństwo i sprzeciw wobec bezprawia ograniczy się do konwencjonalnej ofiary z pełnionego urzędu. Niech jego ból zostanie ukojony synekurą na jakimś innym odcinku, nie tak brutalnym jak wymiar sprawiedliwości.