Nikt już pewnie nie pamięta Tego, Który Pukał Z Miłości. Tymczasem opisana tu historia doczekała się odsłony przed Sądem Najwyższym. Ten uchylił wyrok i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania. Sygnatura IV KK 401/12. Orzeczenie z piątku – 5.4.2013, więc w bazie na stronie SN jeszcze go nie ma. Jest za to nadzieja dla wszystkich, którzy znaleźli się w podobnie niewygodnym położeniu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyrok łączny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyrok łączny. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 kwietnia 2013
wtorek, 23 października 2012
Prosta historia
Trzasnął drzwiami
i wyszedł na korytarz. Akuratnie przechodził policjant, więc lekko go uderzył,
używając przy tym stosownych do okoliczności określeń, godzących w reputację
ofiary.
Jak w setkach podobnych
spraw, jego zachowanie zakwalifikowano jako przestępstwo z art. 222 par. 1 k.k. (naruszenie nietykalności
cielesnej funkcjonariusza
publicznego) i art. 226 par. 1 k.k. (znieważenie funkcjonariusza) w zw. z art. 11 par. 2 k.k..
Pierwszy przepis nie budzi wątpliwości – za to przestępstwo odpowiada ten, kto
naruszy nietykalność podczas lub w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Wszystko
jest więc jasne: popełniamy czyn zabroniony gdy kopiemy funkcjonariusza podczas
pełnienia służby, lub wtedy, gdy np. funkcjonariusz wracając
do domu owej służby już nie pełni, lecz nasz atak pozostaje w związku z tym co
czynił wykonując swe obowiązki. Słowo „lub” ułatwia.
W art. 226 par. 1
k.k. ustawodawca posługuje się jednak spójnikiem „i”. Dopuszczamy się tego przestępstwa
gdy znieważamy funkcjonariusza podczas i
w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych. Nie wystarczy więc samo „podczas” - musi być jakiś związek z tymi czynnościami. Ustawodawca
wyobraża sobie więc takie sytuacje, w których obywatele będą znieważać funkcjonariuszy
podczas pełnienia funkcji służbowej, jednak zniewaga ta nie będzie pozostawał w
związku z obowiązkami, a w konsekwencji sprawca nie będzie odpowiadał za przestępstwo
z art. 226 par. 1 k.k. Pokrzywdzonemu pozostanie zaś prywatny akt oskarżenia i zupełnie
inna kwalifikacja prawna takiego czynu.
Jeśli więc na
poczcie, albo na komisariacie nieoczekiwanie przepełni was nienawiść do
drugiego człowieka, przy czym nie będzie ona zapośredniczona w czynnościach
służbowych ofiary, to wasze zniewagi (o ile zła myśl znajdzie odzwierciedlenie w słowach) nie powinny
zostać uznane za realizację znamion przestępstwa z art. 226 par. 1 k.k. To
dziwne ale spójnik „i” przesądza sprawę. Państwo nie chce ścigać z urzędu
piewców czystej, abstrakcyjnej
nienawiści, nawet jeśli ofiarami są jego funkcjonariusze.
Trzeba jednak
odnotować, by stępić nieco zapał do śmiałych deklaracji odnośnie stosunku do niektórych
profesji, że w przypadku mężczyzny trzaskającego drzwiami sąd uznał, iż znieważenie
policjanta podczas służby ma zawsze związek z podejmowanymi czynnościami i
poprzestał przy kumulatywnej kwalifikacji (art. 222 par. 1 k.k. i art. 226 par.
1 k.k. w zw. z art. 11 par. 2 k.k.). Wnika z tego, że czyste, abstrakcyjne, bezinteresowne
znieważenie funkcjonariusza publicznego
w przyrodzie nie występuje.
środa, 30 listopada 2011
Oszukany
Problem jest poważny ale nudny. Może historia R. okaże się pomocna. Otóż pukał on niegdyś do drzwi mieszkania pewnej damy, a przynajmniej tak to później określał. Jego natarczywość spowodowała przybycie funkcjonariuszy policji, których R. natychmiast poinformował, że „jest z mafii” toteż nie powinni mu przeszkadzać. Ci nie posłuchali, co skończyło się lotem jednego z nich wzdłuż klatki schodowej, połączonym z pokonaniem szyby drzwi wewnętrznych i lądowaniem w dalszych rewirach tego smutnego pomieszczenia. Przybycie posiłków spowodowało skuteczne ujęcie nieszczęśnika i osadzenie w areszcie. Po dwóch edycjach procesu wymierzono ostatecznie karę łączną 1 roku pozbawienia wolności (przypisano wiele różnych czynów, stosowano art. 64 par. 1).
Proces jeszcze trwał, kiedy R. znalazł się na wolności. Pewnej jesiennej nocy romantyczne jego porywy znów zostały zakłócone interwencją policjantów. Los sprawił, że byli to ci sami, którzy słyszeli R. pukającego do drzwi. Najpewniej uznali, że proces karny nie jest skuteczną formą walki z patologią społeczną, bo kiedy zobaczyłem R. o poranku miał na sobie resztki odzieży, sporo siniaków i świeżych ran. Ponieważ w tym wypadku sprawiedliwość została wymierzona od razu, to w sądzie skończyło się karą 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania.
Obie historie wydarzyły się przed 7 czerwca 2010.
Pewnego dnia R. postanowił spojrzeć wstecz i dokonać podsumowania. Złożyliśmy wniosek o wydanie wyroku łącznego. Wiele było możliwości i nadziei, bo wzięto pod uwagę czyny popełnione na przestrzeni 15 lat. W drugiej edycji tego postępowania okazało się, że zasadnicze znaczenie ma sposób połączenia wyroków zapadłych w dwóch opisanych sprawach. Sąd Rejonowy łącząc karę bezwzględną i zawieszoną orzekł 1 rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności, nie znajdując podstaw do warunkowego zawieszenia wykonania. R. uznał, że go oszukano, bo przecież na łącznym stracił – miał zawiasy, a teraz musi to odsiedzieć. Gdyby nie łączono, to siedziałby 6 miesięcy krócej. Takie niesłychane historie nigdy wcześniej nikomu się nie zdarzały.
Trzeba powiedzieć, że sąd rejonowy bardzo dobrze uzasadnił swe rozstrzygnięcie. Nie ma przecież żadnych podstaw, by twierdzić, że art. 89 k.k. w dawnym brzmieniu wykluczał możliwość wymierzania łącznej kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia w przypadku kiedy w jednym z łączonych wyroków orzeczono karę „w zawiasach”. Kara łączna wymierzona R. powinna być zatem uznana za słuszną. Tymczasem Sąd Najwyższy w kilku orzeczeniach twierdzi inaczej, podkreślając przy tym oczywistość głoszonego poglądu (np. IV KK 186/11, V KK 108/11, II KK 327/10, V KK 74/11). Wcześniej SN też tak twierdził, więc poza poglądem uczonego prof. P. Kardasa i jakimś pojedynczym orzeczeniem SN nie było argumentów przeciwko naszej apelacji. Poparł ją zresztą prokurator. Sęk w tym, że w ostatnim czasie Sąd Najwyższy był uprzejmy zająć również stanowisko przeciwne (V KK 159/11), a nasz sąd odwoławczy wsłuchał się w ten właśnie przekaz uznając, że nie ma przeszkód dla pogorszenia sytuacji skazanego.
Do czasu jakiejś uchwały nie będzie sprawiedliwości, a na razie trzeba wstrzymać się z wnioskami o wydanie wyroku łącznego, jeśli w choćby w jednym z wyroków "bazowych" orzeczono karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Niech los R. będzie dla was przestrogą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)