sobota, 13 kwietnia 2019

Komentarz do art. 259 par. 1 pkt. 2 kpk (jedyny rzetelny)


Zapłakała na schodach. Niegdysiejsza laureatka konkursów Blowjob Of The Week, królowa barowych lad, parkietów w tancbudach z rockabilly i tanich dyskotek. W służbie adwokaturze polskiej nie uroniła dotąd jednej łzy, a przecież cieszyła się opinią nestorki nocnych posiedzeń aresztowych, bohaterki donosów dyscyplinarnych i skandali obyczajowych. Zapłakała po raz pierwszy.

Chwilę wcześniej przytuliła trzydniową mieszaninę gluta, krwi i strachu. – Proszę sobie wyobrazić, że pani tego dziecka nie ma – powiedziała. Albo, że jego ojca wcale nie zabiła policja – mogła dodać, ale ta historia ugrzęzła w zwałach tłuszczu pokrywających sędziego.

Nie było w nas jednak nienawiści. Tego sędziego kochaliśmy  jak każdego, kto w swym niewolnictwie zamyka samotną matkę w sprawie gospodarczej. Sędzia i podejrzana mogli sobie podać ręce, by przejść podziemnym korytarzem w poszukiwaniu wyjścia z tej smutnej części sądu. Ich stosunek do prawa był taki sam.

Kilka dni potem, gdy oddziałowa zamknęła drzwi, usłyszałem: „Słowa pana żony bardzo mi pomogły. Wytrzymam ile trzeba.”

Art. 259 par. 1 pkt. 2 kpk jest przepisem martwym.   

sobota, 16 lutego 2019

Bez


Bez:

komputera (pożyczam)
szyldu
garnituru
strony internetowej
biurka  
wizytówek
niedziurawego obuwia
aplikantów
asystentów
faksu
programów do zarządzania
dobrej znajomości języka obcego
dobrej znajomości z jednym chociaż sędzią lub prokuratorem
dobrego samopoczucia
dobrego zdania o Sądzie Najwyższym i Ministrze Sprawiedliwości


z samym tylko wariactwem
nie mam już czasu, by pisać tu cokolwiek