piątek, 27 czerwca 2014
wtorek, 20 maja 2014
Kłamliwa propaganda obrony
Muszę odszczekać i przeprosić Pana Prokuratora
Piotra Kosmatego, Rzecznika Prasowego Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie za wszystkie
żarty z działalności informacyjnej tej instytucji.
Los wymierzył dzisiaj
sprawiedliwość i okazało się, że kontrola nad przekazem medialnym bywa
ograniczona. Niewykluczone, że złośliwości dotyczące komunikatów z tych kilku
spraw były niesprawiedliwe. Iggy Pop napisał niegdyś pieśń z refrenem adekwatnym
do takich okoliczności. Być może w ramach pokuty wykonam ją pod siedzibą
prokuratury.
środa, 14 maja 2014
Obrona dzieci polskich
Bronimy
dzieci polskie. To ironia losu, ale musimy bronić, bo policja bije,
krzyczy i szarpie. Policja podsłuchuje rozmowy z obrońcą, zamyka w
izbie dziecka, jest zła, kłamie i w ogóle jest strasznym
niejadkiem. O tym powinna opowiedzieć Pani Kamila. To jej historia,
jej walka. W tym tekście chodzi wyłącznie o stosowanie art. 577
kpc w postępowaniu w przedmiocie zażalenia na zatrzymanie
nieletniego. Dalsza część będzie zatem nudna, toteż mniej
wytrwali niech poprzestaną na zapoznaniu się z pieśnią obrońców
dzieci polskich. To ta pieśń:
Uwagi
dotyczące art. 577 kpc trzeba poprzedzić jeszcze jedną obserwacją
(i radą). Jeśli ktoś jest już stary, a wciąż łaknie fizycznego
kontaktu z osobami młodymi, to winien wysłać aplikanta
preferowanej płci na sprawę nieletniego przed sądem rodzinnym.
Chłopcy i dziewczęta powracający z pierwszych takich misji proszą
o przytulenie, potrzymanie za rękę. To doświadczenie ich rozbija,
wyniszcza, czyni bezbronnym. Wówczas można ich przytulać. Sposób
ten jest niezawodny i daje perspektywę sukcesów erotycznych bez
względu na orientację seksualną. Wszystko to dzięki proceduralnej
frenezji, gwałtownemu rozładowaniu mistycznego napięcia
towarzyszącego przenikaniu kpc i kpk.
Bronimy
dzieci polskie (nie mając moralnego prawa) i przytrafia się
sytuacja: sąd uwzględnia częściowo zażalenie na zatrzymanie
takiego dziecka. Bardzo się z tego cieszymy, ale policjantów
przepełnia smutek i w przypływie melancholii zaczynają pisać
(chociaż w tym stanie bardziej właściwe wydawałoby się
rozwiązanie pierwszego polskiego aeronauty Jana Potockiego).
Dostarczają sądowi notatki urzędowe, zaś Sąd, w przypływie
zrozumienia smutku policjantów zmienia swoje postanowienie i
zażalenia nieuwzględnia. Przed sądem dla dorosłych sytuacja
niemożliwa, ale w kpc jest art. 577. Dla dobra dziecka można
wszystko. Zatrzymanie było nielegalne, ale już jest legalne.
To
jest właśnie ekscytujące: sądy kontrolują prawidłowość
zatrzymania – instytucji prawa karnego procesowego, stosując
procedurę cywilną. Wprawdzie jest szereg argumentów za tym, że
art. 577 kpc nie znajduje zastosowania do postanowień w przedmiocie
zażalenia na zatrzymanie (bo np. nie jest to postanowienie
regulujące prawa i obowiązki dziecka i nie służy realizacji celów
opiekuńczo wychowawczych, a tylko takie postanowienia podlegają
modyfikacji w oparciu o ten przepis), ale po co walczyć z taką
praktyką. Przecież to piękne, że sąd, kierując się dobrem
dziecka, uznał jego zatrzymanie za prawidłowe, chociaż wcześniej
orzekł inaczej (jeszcze piękniejsze jest, że zrobił to w oparciu o nowe, lepsze notatki urzędowe). Przecież za kilka miesięcy znowu może zmienić
swoje postanowienie i stwierdzić nielegalność zatrzymania.
Wystarczy, że poproszą o to policjanci.
piątek, 2 maja 2014
Multizatrzymanie, czyli walki z systemem cd.
Święto pierwszomajowe było w tym
roku dniem, w którym intensywny zapach grzechu unosił się w korytarzach Wydziału
do walki z Przestępczością Narkotykową KMP w Krakowie.
Zatrzymywanie groźnych
przestępców chwilę przed weekendem lub świętami ma wiele plusów, w tym:
potęguje frustracje związane z nieskorzystaniem z upragnionego wypoczynku tak zatrzymanemu, jak
i jego obrońcy, co ma się przekładać na spadek woli walki.
Jedynym antidotum jest więc
antycypacja, i nieplanowanie grilla ani sportów wodnych. Unicestwienie nadziei
na wypoczynek czyni obrońcę naprawdę wolnym i zdolnym do spędzenia na KMP tyle
czasu, ile będzie potrzeba (ja mam czas
do poniedziałku!).
Tak też stało sie wczoraj, bo
przesłuchania, jedno po drugim, trwały od 9 do 18. Bez przerw, jedzenia, picia
i innych fanaberii. Jednocześnie, już bez ironii, dziękuję Komendzie Miejskiej
Policji w Krakowie za idealną kawę - parzoną, czarną, mocną i słodką, podaną w
bardzo ładnej filiżance. Ta kawa była moim jedynym posiłkiem tego dnia, więc
dziękuję szczególnie Inicjatorowi poczęstunku.
Inicjator ten, pomimo
początkowych obaw, po konsultacji z Prokuraturą pozwolił mi wziąć udział w przesłuchaniach
trzech zatrzymanych podejrzanych. Z początku były wątpliwości, bo wyglądało na
to, że ich interesy mogą być sprzeczne, jednak argumentacja o nieprzesądzaniu
tego przed przesłuchaniami odniosła sukces, a treść wyjaśnień każdego z podejrzanych
rozwiała początkowe strachy.
Prokuratura oceniła wyjaśnienia
te na tyle wysoko, że podejrzani poszli do domów. Jedynym smuteczkiem pozostało
zabezpieczenie kilku słoików suszu oraz owoców uprawy, ponad 200 krzaczków. To
ich zapach uświęcał sukces procesowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.
niedziela, 13 kwietnia 2014
W sprawie szkodliwej działalności
Kurt
Cobain pisał sprajem na ciężarówkach God Is Gay. W końcu 5
kwietnia 1994 roku strzelił sobie w głowę. Dlatego Państwo nie
powinni malować po murach, nie powinni w ogóle dotykać farby w
puszce, bo to przynosi nieszczęście. Jeśli jednak ktoś nie może
się powstrzymać, a dodatkowo wpadnie w zasadzkę, to niech nie
poddaje się dobrowolnie karze. Zasadniczo graffiti nie jest
przestępstwem.
(www.banksy.co.uk)
Karanie
graficiarzy za przestępstwo z art. 288 k.k. jest jednak dość
powszechne. Lokalna prasa donosi o ujęciu malujących, dodając
przechwałki policjantów, że postawiono im zarzut uszkodzenia
mienia (tu przykład).
Na art. 288 k.k. powołał się podsekretarz stanu Ministerstwa
Sprawiedliwości pan Michał Królikowski odpowiadając na
interpelację nr 4470 „w sprawie zwalczania szkodliwej działalności
grafficiarzy” (tekst tu).
Wzór zawiadomienia o przestępstwie poleca na swej stronie krakowska
Straż Miejska. W specjalnym poradniku Gazeta Wyborcza nawołuje: „o
każdym dostrzeżonym nielegalnym napisie trzeba powiadamiać straż
miejską i policję” (poradnik tu).
Wszyscy głoszący potrzebę stosowania art. 288 k.k., czy też art.
124 kw w każdym przypadku graffiti, będą jednak rozliczeni na
sądzie ostatecznym.
Bóg
przypomni, że sprawcą przestępstwa z art. 288 k.k. i wykroczenia z
art. 124 kw jest ten tylko, który rzeczy niszczy, uszkadza, czyni
niezdatną do użytku. Malowanie po murze nie stanowi realizacji tak
opisanych znamion.
Zniszczenie
to unicestwienie, pozbawienie dotychczasowych właściwości.
Tymczasem graffiti nie dość, że nie unicestwia, to czasem pomaga
budynek użytkować.
http://www.mymodernmet.com/profiles/blogs/beautifully-haunting-graffiti-at-chernobyl
Tu
też pomaga:
Fundamentalne
znaczenie ma argument, że zniszczenie – jak chcą tego uczeni –
musi być nieodwracalne. Malarstwo ścienne jest tymczasem
nietrwałe.
Najpewniej
wielu myśli, że twórca graffiti realizuje znamię „uszkodzenia”
mienia. To przejaw ignorancji nieobcy zarówno dziennikarzom jak i
prawnikom. Wystarczy sięgnąć jednak do fachowej publikacji by
dowiedzieć się, że: „Uszkodzenie jako znamię czynnościowe
przestępstwa określonego w art.
288 § 1 k.k. polega na takiej zmianie
materii rzeczy, po powstaniu której nie można wykorzystywać tej
rzeczy dla celów, dla których była pierwotnie przeznaczona.
Uszkodzenie ma miejsce zarówno wówczas, gdy niemożność
wykorzystywania rzeczy zgodnie z jej przeznaczeniem ma charakter
trwały, jak i wtedy, gdy niemożliwość normalnego wykorzystywania
rzeczy ma charakter czasowy (przejściowy); por. D. Pleńska, O.
Górniok (w:) System
prawa karnego...,
s. 441; W. Świda (w:) I. Andrejew, W. Świda, W. Wolter, Kodeks
karny...,
s. 648). W pojęciu uszkodzenia
mieści się wszelkie zachowanie, które w
mniejszym lub większym stopniu oddziałuje na całość rzeczy,
prowadząc do naruszenia jej substancji,
istotnych właściwości decydujących o jej przeznaczeniu i
możliwościach wykorzystywania, o takim jednak natężeniu, iż nie
stanowi jeszcze zniszczenia rzeczy, które jest "uszkodzeniem w
wyższym stopniu" (por. L. Peiper, Komentarz
do Kodeksu karnego...,
s. 736 i n.; zob. też Motywy
Komisji Kodyfikacyjnej Ministerstwa Sprawiedliwości,
t. V, z. 4, s. 223-225)” (Małgorzata Dąbrowska Kardas, Piotr
Kardas, Komentarz do art. 288 k.k. Lex, stan prawny 1.3.2006). Jest
więc jasne, że jeśli usunięcie rysunku nie wiąże się z
koniecznością zburzenia całego budynku, muru, fabryki, czy też
skucia całej elewacji, to znamiona przestępstwa z art. 288 k.k. nie
zostaną zrealizowane (podobnie jak art. 124 k.w.).
Podobne
stanowisko zajął w 1984 roku Sąd Najwyższy: „Umieszczenie
napisu lub rysunku w miejscu do tego nie wyznaczonym może stanowić
"uszkodzenie mienia" w rozumieniu art. 212 k.k. (albo w
zależności od wysokości szkody - wykroczenie przewidziane w art.
124 k.w.) tylko wówczas, gdy w wyniku tego działania nastąpiło
pomniejszenie wartości materialnej lub użytkowej budynku, obiektu
lub innej rzeczy w takim stopniu, że do usunięcia tego uszkodzenia
konieczne jest naruszenie ich substancji” (OSNKW
1984/7-8/71)
Wystarczy
spojrzeć, by zyskać pewność, że nurek niosący dużą rybę nie
przeszkadza w korzystaniu z budynku zgodnie z jego przeznaczeniem, a
jego ewentualne usunięcie nie powinno być trudne (chociaż smutne,
bo z wyglądu ten nurek, to druh nasz szczery).
Cytowani
już autorzy wypowiadają się o graffiti wprost, potwierdzając, że
tylko w wyjątkowych sytuacjach może dojść do popełnienia
przestępstwa z art. 288 k.k.: „Zamieszczenie na rzeczy rysunków,
napisów lub innych treści albo jej zabrudzenie co do zasady nie
stanowi uszkodzenia rzeczy, albowiem nie prowadzi do naruszenia jej
substancji, a tym samym do zmiany jej właściwości. W pewnych
wypadkach zamieszczenie na rzeczy rysunku, napisu lub zabrudzenie jej
w inny sposób prowadzić będzie do naruszenia substancji rzeczy, w
wyniku samego zamieszczenia napisu lub rysunku. W pewnych sytuacjach
samo zamieszczenie napisu lub rysunku nie będzie powodowało
naruszenia substancji rzeczy, jednak ich usunięcie powodować będzie
takie naruszenie. W obu tych wypadkach możliwa jest kwalifikacja
zachowania na podstawie art.
288 § 1 k.k. (por. szerzej M. Kulik, Przestępstwo
i wykroczenie uszkodzenia rzeczy,
s. 75 i n.; M. Kulik, Z
prawnokarnej problematyki graffiti,
s. 78 i n.)”. (Małgorzata Dąbrowska Kardas, Piotr Kardas,
Komentarz do art. 288 k.k. Lex, stan prawny 1.3.2006) Poczynione
zastrzeżenia będą dotyczyły zazwyczaj pisania po czymś innym niż
ściana – np. umieszczenia napisu na obrazie twórcy
konwencjonalnego, chociaż poniżej przykład graffiti, które
ewidentnie zniszczyło.
Nie może też budzić wątpliwości teza, że malowanie po murze nie jest czynieniem tego muru niezdatnym do użytku, nie będącym zarazem jego zniszczeniem czy uszkodzeniem.
Trzeba
być zatem sprawiedliwym, bo co roku jest 5 kwietnia i ktoś może
sobie zrobić krzywdę (np. tego dnia, kilka lat po wspomnianym K.
Cobainie zmarł Lane Staley, o którym trzeba pamiętać szczególnie)
Stosowanie wobec graficiarzy art. 288 k.k. i 124 kw to zło gorsze
niż graffiti (za wyjątkiem sytuacji ekstremalnych). Zawsze
pozostaje art. 63a kw, ewentualnie art. 141 kw, art. 108 ustawy o
ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Organy ścigania zawsze mogą też zająć się czymś ważniejszym.
http://hipster.pl/tag/banksy/
poniedziałek, 31 marca 2014
Wszechobecność
Funkcjonowanie
krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej w przestrzeni medialnej jest
tajemnicze i ekscytujące. W zjawisku tym wyistacza się potworna
dziwność bytu, relatywizm, ale nade wszystko kontemplacji tego
fenomenu towarzyszy przeszywający smutek, samotność obserwatora
pozbawionego poczucia współuczestnictwa w postrzeganiu świata.
Lektura niektórych doniesień powoduje też wzmożoną potrzebę
nabycia preparatu UBIK, jednak dotychczas ten fantastyczny środek
nie został wprowadzony do obrotu, przynajmniej w dostępnej
rzeczywistości.
Z
czasem stało się jasne, że odbiór sygnałów Prokuratury Apelacyjnej w
Krakowie oznacza, że ciało abonenta zdeponowane jest w ekskluzywnym
Moratorium Ukochanych Współbraci w Zurychu. Stan półżycia
urozmaicany jest informacjami np. o zaawansowanym stadium przygotowań
zamachu na sejm. To się oczywiście nie dzieje, bo zaskakująco
wiele rzeczy się nie dzieje, o czym przypomniała ostatnio p.
Kamila. To tylko wykupiony za ogromne pieniądze program utrzymywania
aktywności mózgu osób w stanie pomiędzy życiem, a śmiercią. To
program Pozostań Aktywny Po Śmierci.
Zaletą
programu jest świadome wprowadzenie błędów, które abonent może
samodzielnie identyfikować, oburzać się ich wystąpieniem i
próbować porządkować zaoferowaną mu rzeczywistość. Na przykład
w Gazecie Wyborczej, która miała się rzekomo ukazać w zeszłą
sobotę zamieszczono tekst o zorganizowanym przez Prokuraturę
Apelacyjną w Krakowie panelu dyskusyjnym: „Dziennikarskie prawo do
informacji, a tajemnica postępowania karnego”. Znalazło się tam
zdanie: „Jednym z powodów spotkania było m.in. ujawnienie przez
adwokata na blogu materiałów z niejawnego posiedzenia sądu w
sprawie aresztowej”. Dzięki lekturze donosu dyscyplinarnego typuję
właściwy wpis. To nie adwokat był autorem. To nie materiały z
niejawnego posiedzenia zostały ujawnione. Teraz mogę rozważać,
czy moderator programu wprowadził wariant błędu dziennikarza, czy
wariant przekazania złej informacji przez źródło. Trudno się
zdecydować. Rzucam monetą. Sprawdzam. Na niej wizerunek Philipa
D...
wtorek, 25 marca 2014
Drugi dzień wiosny
Poniżej historia prawie prawdziwa. Prawie, bo ja też nabieram poczucia, że jednak bardzo dużo rzeczy się nie dzieje. I to też przecież nie mogło się wydarzyć, bo policjanci postępują z zatrzymanymi tak, jak chcieliby, aby ich traktowano w tej nieprzyjemnej jednak sytuacji. Dlatego właśnie to, co poniżej, to się nigdy nie wydarzyło.
Z pogróżek popołudniowego przesłuchania zrobił się
plan sobotniego przedpołudnia. Miałam zapas czasu, lecz jadąc tam, cisnęłam gaz
wściekle, niepomna, że Opel Astra 1.4 to nie Bugatti 16.4 Veyron. Najpierw zobaczyłam dziewczynę, płakała i ciekło jej
z nosa. Mama przytulała ją, a ja dawałam na przemian instrukcje i świeże
chusteczki higieniczne.
Przesłuchanie rozpoczęło się sprawdzeniem danych i
odczytaniem zarzutu. Zrozumiała, przyznała, że miała, ale nie wie ile. Z dwóch
jointów mieszanych z tytoniem dzielni funkcjonariusze wyodrębnili 1,34 grama
marihuany (taki diler to marzenie każdego konsumenta). Łzy ciekły po
policzkach, a gluty wyglądały z nosa, żyjąc własnym życiem. Funkcjonariusz
cierpko przywołał je do porządku.
Brawurowo rozpoczął gradobiciem pytań: z kim, dokąd,
po co od kogo i numer buta. Gluty oszalały. Po mojej, trzeciej z rzędu, prośbie o swobodną wypowiedź przestał, oponując
nieśmiało, że protokół ma mieć ręce i nogi. Powiedziała swobodnie prawie wszystko*.
Że z koleżankami, kolegami, park, policja, przeszukanie bez wylegitymowania i
podania powodu, szarpanie za rękę (kto? ten pan co tu siedzi teraz), krzyki w
radiowozie (ta pani co siedziała) żeby powiedziała od kogo, że będzie siedziała
w więzieniu do osiemnastego roku życia za gnojka, którego kryje. Że na
komisariacie kształtowanie osobowości (perswazja poza protokołem, bez obecności
osób trzecich - kto? ta pani co do telefonu powiedziała, że się nazywa...). Że
na izbie było strasznie. Że nigdy więcej, nigdy przedtem, żałuje, chce do mamy
i do domu.
Poprosiłam o protokołowanie moich pytań, oświadczeń
rodziców (o piątkowych rozmowach że jak powie od kogo ma to wyjdzie od razu) i
stwierdzanie ripost z urzędu w protokole.
Zażądałam imienia, nazwiska i stanowiska służbowego
funkcjonariuszki, która jechała w radiowozie z Bohaterką. Odwiodłam od zamiaru
umieszczania odmowy podania tych danych jako mojego oświadczenia. Analogicznie
było z wnioskiem o odpis protokołu przesłuchania, po polemice - że podstawa
jest: o tu! (przecież nie ma absolutnie, nie tu i nigdzie). Odmowa i próba
umieszczenia odmowy w protokole jako moje oświadczenie. Odgryzłam (w głowie)
kawałek ucha. Zapytał tylko o to, od kogo miała. Odmówiła
odpowiedzi na to pytanie.
W niedzielę rano, zaraz po przebudzeniu, napisałam
zażalenie.
*Już w domu Bohaterka przyznała się mamie, że była
wieziona w kajdankach na przesłuchanie. Funkcjonariusz zapytany przez
Bohaterkę, dlaczego to robi (nie stawiała oporu) poinformował, że on może
wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







