niedziela, 24 stycznia 2021
Zdradziła nas Małgorzata Wassermann
piątek, 8 stycznia 2021
Dziewięćset czterdziesty szósty dzień tymczasowego aresztowania
Trzy kobiety siedzą, jeden z mężczyzn siedzi, dwóch mężczyzn stoi.
Pięciu mężczyzn siedzi, ale gdzieś indziej.
Kobieta wychodzi na korytarz.
Dzień dobry. Sprawdza obecność. Kto? Wojtaszczyk? Nie mam tu pana. Ale ja jestem. To pana wpisywać? Może pani. Zażenowanie. Moja obecność nie robi zazwyczaj na sądzie wrażenia. Śmiech. Ani różnicy.
Kobieta wpisuje: „Wojtaszczyk”.
Wchodzą do sali. Stają na swoich miejscach. Czekają.
Kobieta otwiera na komputerze plik tekstowy. Klika drukuj. Szum drukarki. Monty Python live. Urządzenie wypluwa kolejne gęsto zadrukowane strony, cichnie.
Wchodzą dwie kobiety i jeden mężczyzna. Siadają. Kobieta sprawdza obecność. Kamila Czajkowska-Burda i Adam Wojtaszczyk. My tu w ostatnim rzędzie. Jaki Wojtaszczyk? Nie mam tu pana. Ale ja jestem. Jak to? Jestem obrońcą tu od początku. Od zatrzymania. W tej sprawie całej. No dobrze. Wojtaszczyk.
Trudno.
sobota, 19 grudnia 2020
Chuje i miękiszony (komentarz do art. 81 Tarczy 4.0)
Z kodeksem karnym trzeba ostro. Profesor Janusz Filipiak powiedziałby, że trzeba czytać chuja. Trzeba się wgryzać i rozmyślać. A to nie jest robota dla gładkich chłopców i cnotliwych dziewcząt z Ministerstwa Sprawiedliwości. To nie jest zadanie dla wyspanych, wyspowiadanych i najedzonych. Dla korzystnie ukazanych w telewizji publicznej. Dla miękiszonów.
Motel Krak nie zostanie odbudowany już nigdy. Wyginą, którzy popełniają przestępstwa i nie narzekają w więzieniu. Takich mamy prawodawców jak i bandytów, więc:
po lekturze art. 81 ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu w związku z wystąpieniem COVID-19,
po licznych zdarzeniach, które rozegrały się na społecznych peryferiach tego miasta w ostatnich czasach
możemy powiedzieć tylko: chuje i miękiszony. Wszyscy.
poniedziałek, 9 listopada 2020
Z przypadków prokuratora Y
Prokurator Y nigdy nie miał łatwego życia. Przytrafiło się niegdyś, że Ostatni Mohikanin lokalnego marginesu społecznego, złożył wniosek o jego wyłączenie w trybie art. 47 par. 1 kpk w zw. z art. 41 par. 1 kpk. Na uzasadnienie wskazał, że prokurator Y, jeszcze jako pseudokibic drużyny piłkarskiej Wisły Kraków, przyszedł na derby, zawieruszył się i wszedł na sektor zajmowany przez pseudokibiców Cracovii. Tam miał być rozebrany do golasa i „tak puszczony”. Zdaniem Ostatniego Mohikanina okoliczność ta była źródłem wątpliwości co do bezstronności prokuratora Y, albowiem w życiu zawodowym miał on brać odwet na sympatykach, a nawet działaczach wrogiej mu drużyny. Tymczasem Ostatni Mohikanin kibicował Cracovii.
Sąd przerwał rozprawę. Zachwyceni tą historią, w napięciu oczekiwaliśmy na rozpoznanie wniosku. Ogrom problemów musiał przecież przytłaczać przełożonego prokuratora Y. Czy opowieść była prawdziwa? A jeśli tak, to jakie jest jej znaczenie? Czy jednostka „tak puszczona” doświadcza dziwności bytu, w sposób determinujący jej późniejsze zachowania procesowe? Czy przeszywa ją wściekłość czy wdzięczność? Kogo czyni odpowiedzialnym za te przeżycia? Czy bierze odwet czy nagradza? Czy zasada obiektywizmu w jej aspekcie zewnętrznym nie przemawia za wyłączeniem prokuratora Y, nawet gdyby historia była zaledwie miejską legendą?
Postanowienie nadeszło po kilku tygodniach. Jego uzasadnienie zainspirowało Witolda Gombrowicza do napisania ostatniego zdania powieści „Kosmos”.
czwartek, 29 października 2020
Poradnik dla uczestników protestów przeciwko orzeczeniu trybunału Julii Przyłębskiej
Wszystkie informatory o prawach osób zatrzymanych to bzdura. Nie ma żadnych praw. Jest tylko dynamiczne kształtowanie relacji z policjantem. Ja bym robił tak:
Gdy jest policjant: nie obrażać go (on nie chce być, ale taką ma robotę), nie bić, nie rzucać przedmiotami, zachować dystans, zachować godność, zachować uprzejmość.
Gdy jest policjant i domaga się określonego zachowania: postępować jak wskazano wyżej, a nadto starać się wykonywać polecenia. Jeśli to niemożliwe, to ich zasadność kwestionować przyjaźnie, wypytywać o właściwy model postępowania, pozwolić policjantowi, by radził i wskazywał drogę.
Gdy jest policjant i zatrzymuje: wyciągnąć ręce w celu ułatwienia zastosowania kajdanek służbowych.
Gdy jest policjant i bije: nie oddawać, zachować godność, nie krzyczeć, że boli, nie wspominać o Konstytucji i prawach człowieka. Zawczasu można nałożyć ochraniacze na kolana i łokcie, wówczas obezwładnienie stanie się przyjemniejsze. Warto się ciepło ubrać, bo policjant lubi jak zatrzymany i skuty leży na ziemi.
Gdy jest policjant ale już nie bije, tylko straszy po dokonaniu zatrzymania (aresztem, odebraniem dzieci, utratą pracy, wyrzuceniem z uczelni, itd): nie bać się, zachować godność, nie wdawać się w dyskusje, nie ironizować. Zachować szczególną uprzejmość.
Gdy nie ma policjanta: sprawić by był.
Stary Bukowski pisał: „klawiszy szczególnie irytuje kiedy jakiś młody blondynek z czystym paznokciami zaczyna krzyczeć o swoich prawach konstytucyjnych”. I to jest jedyna prawda.