środa, 2 marca 2016

Tunel

„Jednym z najważniejszych filmów nakręconych w Krakowie jest „Ostry film zaangażowany” Juliana Antonisza. Jest to film rysunkowy. Jego bohaterka ma dwa kioski i z chciwości sama je obsługuje, wykorzystując do tego tunel podziemny. Film kończy się tragicznie, bo konsumenci dostają w gazetach grudki ziemi, przychodzi kontrola i kioski likwiduje. Analogicznie prokurator zarzucił oskarżonemu, że w tym samym czasie założył i kierował dwoma grupami przestępczymi, wykorzystując do tego tunel czasoprzestrzenny. Takie historie zdarzają się jednak tylko w filmach rysunkowych.”

Można mieć chwile słabości. Można myśleć, że nie ma sensu. Dokąd jednak sędziowie pozwalają na opowiadanie w taki sposób (nieco mniej składny), to jest nadzieja.  




środa, 24 lutego 2016

Ogród myśli

Ujawnienie akt T.W. Bolka to wydarzenie literackie. Straszni mieszczanie, w strasznych mieszkaniach mogą wprawdzie doszukiwać się historycznego, czy politycznego znaczenia tego zbioru dokumentów, a nawet snuć miałkie rozważania o moralności. Te tropy są jednak fałszywe. Dobitnie świadczy o tym chociażby ten fragment:

(...) znał mnie natomiast z twardej postawy jaką zająłem na początku zajść. Przecież mówiłem krótko ale konkretnie. (...) Większość była za moją kandydaturą. Ja chcąc podziękować za zaufanie i godząc się z tą decyzją nie mogłem się ruszyć z miejsca, ponieważ z tyłu za kufaję trzymał mnie dyr. Żaczek i zaczął mnie pukać w nogę powtarzając słowa >stary uważaj jesteś jeszcze młody i możesz zrobić głupstwo lepiej będzie jeśli będziecie razem podejmować decyzję i konsekwencjami podzielicie się we trójkę<. W pierwszej chwili chciałem się wyrwać jednak trzymał mnie tak ładnie jakoś z tyłu krzesła że nie mogłem wstać i napastując mnie w ten sposób przekonał mnie że się zgodziłem z jego decyzją.”

Czy można zgrabniej oddać dramatyczne uwikłanie w cielesność? Napięcie między duchem, a poskramiającą go materią? Ciągłe stwarzanie się w relacjach społecznych, trywialność uniesień niweczonych stopą dyrektora Żaczka, zadziwienie światem? Jakże przewrotnie, błyskotliwie i metaforycznie autor oddaje złożoność „sytuacji argumentacyjnej”, bogactwo środków nacisku (trzymanie za kufaję, pukanie nogą, słowna perswazja), i złożoność procesów motywacyjnych (uległość wskutek napastowania przybierającego postać trzymania „jakoś z tyłu krzesła”). To jest alegoria codziennej walki, powszedniego trudu, apoteoza rytmu zdumiewających dostrzeżeń. To jest zbiór tekstów godnych nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

Tożsamość laureata może jednak pozostać zagadką. Nasze nikczemnie znikome doświadczenia w sprawach lustracyjnych wskazują bowiem, że autorstwo donosów nie jest sprawą oczywistą. Był taki funkcjonariusz, który twierdził, iż lustrowany zobowiązał się do pozyskania pewnego podręcznika, w bibliotece pewnego instytutu, przy pewnym ministerstwie (w dalekim cudzoziemskim kraju). Funkcjonariusz ten wymyślił: książkę, instytut i bibliotekę. Tylko ministerstwo istniało również poza ogrodem myśli funkcjonariusza.



Inspiracja, konsultacja i kwerenda teczki T.W. Bolka – T.W. Sasza o szybkiej stopie. W kolejnym, niesmacznym tekście T.W. sam(a) opowie Państwu o tym, że donoszenie to czynność uniwersalna w wymiarze epokowym. Doniesie na donosiciela.

niedziela, 7 lutego 2016

Zła zmiana

tekst częściowo nieaktualny z uwagi na uwzględnienie jego postulatów w toku prac legislacyjnych

Podobno geneza planowanej nowelizacji art. 351 par. 1 kpk i 439 par. 1 pkt. 2 kpk jest bardzo mroczna. Podobno pierwocin pomysłu należy poszukiwać w oparach lokalnego smogu, piekle dzieciństwa, entuzjazmie spawaczy z Magnitogorska i smutku ulic Magadanu. Podobno o tej zmianie śnił Andrew Wood, a River Phoenix wspomniał o niej podczas wizyty w „The Viper Room” w październiku 1993 roku. Podobno mówili o niej bohaterowie tak obscenicznego fragmentu Nagiego Lunchu, że sam Borroughs zdecydował się na autocenzurę (wprawdzie dopiero po interwencji Saliha ibn Tarifa, napotkanego w czasie jednej z heroinowych sesji pisarza). Podobno, bo w uzasadnieniu projektu ustawy, propozycji tej zmiany precyzyjnie nie omówiono (projekt z uzasadnieniem tutaj http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-86-2016/$file/8-020-86-2016.pdf).

Sędziowie, podobnie jak adwokaci, szewcy, tokarze i przedstawiciele wszelkich zawodów, bywają: mądrzy, głupi, leniwi, pracowici, odważni, lękliwi, smutni, wesołkowaci, doświadczeni i początkujący, itd. Przewodniczący wydziału powinien mieć zatem możliwość uwzględnienia kompetencji intelektualnych, zainteresowań, doświadczenia, obciążenia i tempa pracy swoich ludzi. Przewidywany w projekcie przydział spraw według listy, z wyeliminowaniem możliwości zmiany kolejności z ważnych przyczyn, a nadto uczynienie bezwzględnej przyczyny odwoławczej z niedopełnienia tego obowiązku, musi być wynikiem braku kontaktu z rzeczywistością twórców nowelizacji. Być może to kolejny przykład wpływu substancji odurzających na tworzenie i stosowanie prawa w tym kraju. Państwo powinni stronić od alkoholu, kokainy i marihuany, bo nawet okazjonalna konsumpcja niewielkich ilości wypacza wasze orzecznictwo i ustawy. Znane są wprawdzie nieliczne, chlubne wyjątki użytkowników, którym środki odurzające nie szkodzą, ale całe reszta czyni zło i oburzenie pieśniarza Pawła Kukiza słusznym.


Podobno po raz pierwszy tekst nowego brzmienia art. 439 par. 1 pkt 2 kpk został ujawniony w odkurzaczu, który Freddie Mercury używał w wideoklipie „I Want to Break Free”. Inni twierdzą, że to młodzieńczy wiersz Michała Witkowskiego, powołując się na rzekomy kolportaż projektu nowelizacji w toalecie klubu Cocon, jeszcze przed oficjalną jego publikacją. Pewnym jest tylko to, że nowa bezwzględna przyczyna odwoławcza nie powstała w wyniku analizy problemów i bolączek prawników wykonujących zawód. Wszak naruszenie przepisu o sposobie wyznaczenia sędziego nie może być nawet samoistną zwykłą przyczyną odwoławczą. Wprawdzie niedawno zarzuciłem w apelacji naruszenie art. 351 kpk ale w związku z obrazą szeregu innych regulacji, co skutkowało – moim zdaniem – naruszeniem zasady obiektywizmu w jej aspekcie zewnętrznym. Był to wyjątek potwierdzający regułę. Dlatego nawiążę kontakt z parlamentarzystami wiodącej obecnie partii politycznej i poproszę, żeby tego nie było. A oni posłuchają. Naprawdę.   

wtorek, 2 lutego 2016

Rozwój

Rozwój zaczyna się poza strefą komfortu. Od pewnego czasu Jezus z lusterka zwodzi Morfeusza nocną obniżką cen papierosów, alkoholi i relanium. Ten nie czytuje poezji polskiej i staje się ofiarą młodszego kolegi, więc ciemności są lśniące, źrenice szerokie, zazwyczaj doskwiera coś więcej niż lekki mróz.

Napływają doniesienia o Narodowym Trybunale Konstytucyjnym i Narodowej Prokuraturze. Niedługo nadejdzie pora na Narodowy Sąd Najwyższy, trzeba jeszcze tylko trochę Narodowego Śniegu (poinformowano, bez zachowania zasad konspiracji, że najlepszy jest w Kolumbii).

Wszystko to jednak bardzo dobrze, co stało się jasne, gdy zamiast mowy końcowej usłyszeliśmy uzasadnienie aktu oskarżenia. Requiem dla 385 par. 1 kpk w archiwalnym brzmieniu. Retoryczne szachy zamaskowane pozorem lenistwa. Przygotowanie do brawurowej, nokautującej kontry. Zasadzka.


W oczekiwaniu na definitywny bach (który idzie), dopominamy się o czystych, uczciwych prokuratorów polskich, którzy zwyciężą bez kruczków i sztuczek, bez wyprowadzania nas na manowce, bez jałowej szermierki. Chcemy, by wygrywali sami z siebie. W tym czasie niech ich partnerzy przyrządzają uczciwą Narodową Rybę i czekają z tą pożywną strawą na strudzonych triumfatorów. To już niedługo.  

piątek, 25 grudnia 2015

Walk

Pieśniarz Bob Marley miał rzec: "Nie jestem po stronie prawicy, ani po stronie lewicy, idę prosto przed siebie. (...) Pamiętacie, jak ukrzyżowali Chrystusa? Razem z Nim ukrzyżowano kogoś po Jego lewej stronie i kogoś po prawej. Obaj to byli złoczyńcy! To samo dotyczy ideologii(...)”.


Ja Państwu życzę, by Państwo chadzali jak Bob Marley. Niezależnie od tego czy jesteście Państwo przestępcami, policjantami, prokuratorami, obrońcami czy sędziami. To my tworzymy kulturę prawną tej ziemi, wyznaczamy standardy i dajemy przykład ludziom, których Europejski Trybunał Praw Człowieka pozwala nazywać idiotami. Jak Państwo pokażą, że jesteście dobrzy, prawi i kochacie, to oni też zaczną być dobrzy, prawi i będą kochać. Przestaną czynić zło nawet pod osłoną nocy, bo jednak noc powinna być lśniąca. Szkoda zostawiać ją politykom i złodziejom. Proszę nie oszukiwać nawet tylko trochę, bo przez nas ktoś będzie myślał, że w ciemnościach można powoływać i odwoływać sędziów. Niech niebo gwieździste będzie nad Państwem, a prawo stanowione w Państwie. Proszę  iść i nucić:


sobota, 12 grudnia 2015

Poranek [z cyklu "Dzień świętej Łucji"]

O siódmej rano wsiadamy do pomarańczowego fiata 125p. Mama, tata, siostra i ja. Nikt nie pamięta czy był duży mróz.

Po chwili zostajemy z siostrą w przedszkolu, a rodzice ruszają do pracy. Na ulicy Wyspiańskiego zatrzymuje ich milicjant. Mówi, że wprowadzono zakaz używania prywatnych samochodów. Mama tłumaczy, że musi jechać do pracy, do sądu i milicjant nieoczekiwanie pozwala na dalszą podróż. Jest poniedziałek, 14 grudnia 1981. Rzeszów.

W sądzie ponuro. Tuż po rozpoczęciu pracy kuratorzy, a mama właśnie jest kuratorem, są wzywani do wydziału karnego. Tam spore zamieszanie. Jedna z działaczek sądowej Solidarności, sędzia sądu rodzinnego, prosi pracowników, by nie podpisywali oficjlanej deklaracji lojalności wobec władz PRL. Mówi, że negocjują z prezesem zmianę jej treści. Według mamy sędziowie Sądu Rejonowego zostali wezwani na zamek już 13 grudnia, ale odmówili podpisania lojalki i rozmowy trwały całą noc.

Solidarność powstała w rzeszowskim sądzie jesienią 1980 roku. To była spontaniczna decyzja, w proteście przeciwko prezesowi Sądu Wojewódzkiego, który stanowczo wykluczał powstanie tego związku. Podobno organizacja trwała godzinę, a zapisali się się prawie wszyscy. Teraz jej działaczom, w tym młodym sędziom, zależy na ścieżce skrajem nieba, skrajem piekła.


Negocjacje kończą się sukcesem, jednak mama nie pamięta ustalonego tekstu. Protokolantki siadają do maszyn. Niedługo wszyscy podpisują przezroczyste niemal kartki i następuje chwilowe rozluźnienie. Mama wraca co pokoju kuratorów. Przez okno widzi kolumnę transporterów opancerzonych SKOT zmierzających w kierunku fabryki WSK.  


(współpraca Bogumiła Burda. odmowa współpracy: Magdalena Burda i Marian Burda - zasłonili się niepamięcią)

niedziela, 29 listopada 2015

Zajdzie gorące wiosenne słońce

Bardzo martwię się o ministra sprawiedliwości. Dopiero zaczął rządzić, a już planuje, że zostanie prokuratorem generalnym i będzie zmieniał, kontrolował, wyciągał wnioski. Nieładnie skomentował ostatnio decyzję krakowskich prokuratorów, którzy zaniechali sporządzenia zażalenia w sprawie jednego ze znanych reżyserów filmowych. Nie powinien dawać do zrozumienia, że jeśli się pomylili, to będzie z nimi kiepsko. W tym wymiarze sprawiedliwości my się mylimy codziennie - gdyby mnie dobrze skontrolować, to powinienem już marznąć na Syberii. Najgorsza zaś jest nasza arogancja i przekonanie o własnej racji. Minister powinien dawać przykład Pierwszego Pokornego, wszak chce walczyć z przedmiotowym traktowaniem obywateli w sądach, z nierównością wobec prawa. Jeśli decyzja krakowskiej prokuratury mu się nie podobała, to publiczne okazywanie niezadowolenia (połączone z deklarację, że jest szefem in spe) stanowi też przejaw nielojalności wobec własnych podwładnych (in spe).

Obwieściłem ostatnio, że ministra kocham, a przecież  również Państwa powinien porywać jego entuzjazm, zapał, zaangażowanie. Państwo też chcieliby dobrych sądów, skutecznych prokuratorów i uczciwych adwokatów. My jesteśmy ministra sojusznikami, szczerymi druhami. Z troską przypominam zatem fragment dialogu, który przeprowadzono niegdyś na Patriarszych Prudach (kiedy zachodziło właśnie gorące wiosenne słońce):

„Bo istotnie - tu nieznajomy zwrócił się do Berlioza - proszę sobie wyobrazić, że zaczyna pan rządzić, sobą i innymi, że tak powiem - dopiero zaczyna się pan rozsmakowywać - i nagle okazuje się, że ma pan kche kche sarkomę płuc - i cudzoziemiec uśmiechnął się słodko, jak gdyby myśl o sarkomie płuc sprawiła mu przyjemność. - Tak, sarkoma - po kociemu mrużąc oczy, powtórzył dźwięczne słowo - i pańskie rządy się skończyły! Interesuje pana już tylko los własny, niczyj więcej! Krewni zaczynają pana okłamywać. Pan czuje, że coś jest nie w porządku, pędzi pan do uczonych lekarzy, potem do szarlatanów, a w końcu, być może, idzie pan nawet do wróżki. Zarówno to pierwsze, jak drugie i trzecie nie ma żadnego sensu, sam pan to rozumie. I cała historia kończy się tragicznie - ten, który jeszcze niedawno sądził, że o czymś tam decyduje, spoczywa sobie w drewnianej skrzynce, a otoczenie, zdając sobie sprawę, że z leżącego żadnego pożytku mieć już nie będzie, spala go w specjalnym piecu.” (tłum. Witold Dąbrowski i Irena Lewandowska, wyd. (tu czytelniku wykonaj znak krzyża) Agora 2012)


Nikt, nawet minister, nie powinien zatem zapominać, że Annuszka w każdej chwili może kupić olej słonecznikowy. A potem go rozlać.