Deszcz, duchota, depresja.
Demobilizacja, demoralizacja i destabilizacja. Nastrój suicydalny. Sąd spowity
deszczem co chce spaść, a nie może, i wisi u powały. Spada z zaskoczenia, robi
mokrość, przestaje, wysycha, spada znowu. Policjanci lepkim wzrokiem duszą.
Sędziowie w depresji ustami aresztują, nawet jak dusza im krzyczy, żeby nie.
Prokuratorzy jak jeżozwierze kłują. Lato tego roku nie sprzyja.
Komisariat VI Policji w Krakowie
ma na to sposób – zaprzecza istnieniu świata zewnętrznego i odmawia nawiązania
kontaktu przez konsekwentne nieodbieranie telefonu. Poeta powiedziałby, że
komisariat nie brodzi po kolana w błocie codzienności.
My brodzimy, po łokcie.
W tym błotnym wyścigu podajemy
rękę bratniej instytucji, pisząc przed kilkunastoma stronami prawnych
argumentów wniosku o zmianę postanowienia o przedstawieniu zarzutów i o
uchylenie tymczasowego aresztowania taki prolog:
Niniejsze pismo stanowi szczegółową analizę materiału
dowodowego stanowiącego podstawę stawianych podejrzanemu zarzutów, na którym to
materiale Prokurator oparł wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania w
niniejszej sprawie. W ocenie obrońcy szczegółowa analiza tych materiałów
prowadzi do wniosku, że zaszła fatalna pomyłka, a tymczasowe aresztowanie nie
powinno być stosowane. Wychodząc naprzeciw idei obrońcy podejrzanego jako amicum
accusare – przyjaciela prokuratora, wymyślonej przez obrońcę na potrzeby tej i
innych spraw, która – zdaniem piszącej te słowa – powinna przyświecać
świadczeniu pomocy prawnej w postępowaniu karnym, poniżej przedstawiam
argumentację merytoryczną, pozostając w nadziei, że zachęci ona Urząd Prokuratorski
do zmiany stanowiska w przedmiocie izolacji penitencjarnej podejrzanego.
Deszcz dudni o parapet, listonosz
nie przynosi odpowiedzi. Prokuratura w błotnym oceanie błędu dryfuje na
dmuchanym flamingu. Piszemy kolejne pisma.
Adwokat Adam Wojtaszczyk zakłada
przeciwdeszczową pelerynę i wsiada na rower.
Jest bardzo mało czasu. Bardzo
dużo zadań (napisz, opłać, odbierz, zawieź, weź udział, dotknij). W dniu 20
marca 2018 ginie Kak Channthy, jednak wiadomość o jej śmierci Program Drugi
Polskiego Radia podaje dopiero w dniu 26 marca 2018. Spiker mówi, że wszystko
wraca, wpływa, przenika. Spiker emituje utwory kompozytora Debussy i jego jawajskich
naśladowców. W tym wszystkim przytrafia się mniej więcej taka historia:
Próba zmitologizowania głównego bohatera nieuchronnie prowadziłaby do przedstawienia życiorysu Kinga (który
całował się z papieżem). Nie ma to żadnego sensu, powiedzmy tylko, że lubił
substancje delikatnie modyfikujące postrzeganie rzeczywistości.
„Co ma on w swojej ślinie?”
zadumał się policjant i mając ku temu sposobność wynikającą z kontroli drogowej
przeprowadził test. Wynik sugerował konsumpcję konopi innych niż włókniste.
Badanie krwi wykazało obecność delta9tetrahydrokanabinolu w stężeniu około 2 ng/ml. W toku postępowania
sądowego nie potwierdzono, by ta substancja w jakikolwiek sposób upośledzała
czynności psychomotoryczne. Sąd Rejonowy
uznał, że popełnione zostało wykroczenie z art. 87 par. 1 kw i (między innymi)
wymierzył środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów
mechanicznych na okres 6 miesięcy.
Był kierowcą zawodowym. Był smutny. Złożona
została apelacja bazująca na założeniu, że art. 87 par. 1 kw przewiduje
odpowiedzialność jedynie za zachowania społeczne szkodliwe, a takim nie jest
prowadzenie pojazdu mechanicznego przez kierowcę, w którego krwi znajduje się
substancja niewywołująca najmniejszego wpływu na jego psychomotorykę (wszak nie
stwarza taki kierowca zagrożenia). Jakkolwiek w doktrynie i orzecznictwie
przyjmuje się, że wykroczenie popełnia i ten, na którego środek „podobnie działający
do alkoholu” nie działa, ale nie ma on większego sensu (co dostrzega A.Skowron)
i warto być może poddać ten pogląd
kontroli przy wykorzystaniu środków nadzwyczajnych (bo np. osoby chore na raka,
poddane terapii leczniczą marihuaną, będą traciły prawa jazdy nawet gdy nie
będą odurzone).
Sąd Odwoławczy uznał, że dla
realizacji znamion wykroczenia nie jest konieczne wykazanie jakiegokolwiek
oddziaływania środka odurzającego na czynności psychomotoryczne sprawcy. Treść uzasadnienia wyroku wskazuje, że
komentarz do art. 87 par. 1 kw autorstwa Ryszarda A. Stefańskiego nie jest
ulubioną lekturą sądu (chociaż ostatecznie komentator ten opowiada się za
poglądem, który zaważył o rozstrzygnięci). Treść uzasadnienia wyroku wskazuje, że jeśli
ustawodawca wprowadzi odpowiedzialność za wykroczenie polegające na prowadzeniu
pojazdu przez kierowcę, który nie lubi marionetkowego trybunał konstytucyjnego,
to sądy pokornie będą wymierzały kary.
Dobrze jednak, że uzasadnienie
sądu odwoławczego zostało sporządzone, gdyż pomoże ministrowi Zbigniewowi
Ziobro ostatecznie zwyciężyć sędziów. Po pierwsze nie kryje sąd lenistwa (lub
arogancji) gdy ubolewa z powodu konieczności sporządzenia pisemnego
uzasadnienia i stwierdza na wstępie, że obecny na rozprawie autor apelacji
wysłuchał przecież „dość długich i szczegółowych motywów ustnych orzeczenia
sądu odwoławczego” opatrując tę uwagę trafnym przypuszczeniem „choć najwyraźniej
bez zrozumienia” (Sąd ma rację, bo obwinieni, których obrońcy są idiotami nie
powinni mieć prawa do pisemnego uzasadnienia rozstrzygnięcia). Po drugie jawnie
deklaruje sąd, że nie zasługują na szacunek ci, którzy składają apelację i
występują z wnioskiem o uzasadnienie wyroku, bo decyzję o przedstawieniu
„przynajmniej (...) kilku zdań” podejmuje sąd „z szacunku dla pozostałych stron
procesowych (bo nie dla autora owego <środka odwoławczego>)”. Po trzecie
nie szanuje sąd tego nieszczęśnika, który wraz z prawem jazdy stracił pracę,
stwierdzając, że nie ma racjonalnych powodów dla sporządzania rozbudowanych
uzasadnień w „drobnych sprawach
wykroczeniowych”, gdyż „odrywa to (...) sędziów od spraw poważniejszych i
społecznie istotnych, zaś waloru wyłącznie edukacyjnego trudno tu oczekiwać,
skoro o to uzasadnienie wnosi osoba, w końcu prawniczo już wyedukowana”.
W jaki sposób minister Zbigniew
Ziobro zwycięży sędziów i zapewni sobie komfort borykania się ze znikomym poparciem
społecznym ich papierowych protestów? Pozwoli im orzekać.
To przytrafiło się naprawdę. Sąd odczytał art. 263 par. 2 kpk zgodnie z jego brzmieniem i
nie przedłużył tymczasowego aresztowania na okres przekraczający 3 miesiące. Spotykam prokuratora, który zadaje sobie trud
skomentowania argumentacji prezentowanej podczas posiedzenia: „jeśli pan uważa,
że ja się opierdalam, to nie mamy o czym rozmawiać! Dobrze, pan wiedział, że
(...), a podnosi takie argumenty” (pomijam o czym wiedziałem, bo chodzi o
przyczyny dwutygodniowej nieobecności prokuratora w pracy). Mając na uwadze
zasadę jednolitości prokuratury oświadczam tylko, że zawsze będę tak robił, gdy
ktoś się będzie opierdalał. No i nie mamy już o czym rozmawiać.
Prokurator ten jest całkowicie
niewinny, a gniew jego usprawiedliwiony. To produkt systemu, w którym obrońcy
poklepują po ramieniu, uśmiechają się drobiąc kroczki, a urok roztaczając pozyskują konfidencjonalne wiadomości, by w tajemnicy
największej przekazać wdzięcznej klienteli. Mecenas taki zaciekłym wrogiem jest przepisów prokuratorowi
niewygodnych, za to samego prokuratora oddanym przyjacielem. Dzięki mecenasom
takim zasada: „pośpiech poniża” największym cieszy się szacunkiem i bez
uszczerbku może się wyistaczać.
Prokurator, co słowa wulgarne w
gniewie sprawiedliwym ciska, całkowicie niewinny jest również dzięki sędziom po
ramionach poklepanym, co w miłej atmosferze areszty przedłużają i o przepisy
kodeksów różnorakich nie muszą się troszczyć. Skoro mecenas miły, w humorze
wybornym, to i „szczególne okoliczności”,
czy „wysokie prawdopodobieństwo” zawsze się przytrafią, więc zamiast na te nudne
zagadnienia czas mitrężyć, lepiej poszeptać jak Ziobro Zbigniew zły jest i Plakat
z Prawdą po nocach obrywa.
Nie wiadomo
tylko jakie tam w prokuraturze słowa rezerwują dla sędziów, co przepisy czytają
i ramion nie nadstawiają.
Pani
lubi Pana. Pani zaprasza i wabi. Pani mówi, że jest bezpiecznie.
Pan pozwala się zwabić.
Rodzi
się dziecko.
Pan
bada się. Wynik negatywny. Niemożliwe.
Pan
zaprzecza po czasie. Nieudanie.
Pani
wnosi o alimenty. Pan o kontakty.
Pan
przychodzi do dziecka. Pani wyraża pretensje, Pan odpowiada. Pani
uderza Pana w twarz.
Sąd
Okręgowy w centrum kraju pisze: Reakcja spoliczkowania mężczyzny przez
kobietę, który w jej obecności wypowiada niekorzystne i w jej
odczuciu nieprawdziwe, intymne insynuacje dotyczące jej życia
seksualnego, w tym odnośnie okoliczności poczęcia jedynego
dziecka, jest reakcją, która w znacznej części opinii społecznej
jest zrozumiała i nie budzi negatywnych ocen i konotacji.
-
naruszenie art. 263 par. 2 kpk w zw. z art. 45 Konstytucji RP w zw. z art. 10
ust. 1 Konstytucji RP, w zw. z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP w zw. z art. 6
ust. 3 EKPCZ poprzez przedłużenie tymczasowego aresztowania pomimo, że nie
zachodziły żadne szczególne przeszkody dla zakończenia postępowania w
dotychczasowym terminie, co w perspektywie stanowiska Sądu Apelacyjnego w
Krakowie zawartego w uzasadnieniu postanowienia z dnia _______, sygn.
II Akz _______ o konieczności zakończenia
postępowania w czasie ________, stanowi naruszenie zasady bezstronności
polegające na uprzywilejowaniu Prokuratora, jak również jest przejawem
uległości sądów wobec organów władzy wykonawczej, których opieszałość nie jest
limitowana w ramach sądowej kontroli zasadności tymczasowego aresztowania, stanowiącej realizację zasady trójpodziału władzy, zaś
akceptacja tej opieszałości stanowi wsparcie nieuczciwej taktyki bezpodstawnego
przedłużania prowadzenia śledztwa wobec osoby pozbawionej wolności, celem
przymuszenia jej do zmiany stanowiska procesowego
Wisła i
Cracovia nie całują się. Wisła i Cracovia walczą, malują napisy, gonią się i
giną w starciach. Inspirują wrażliwych artystów: poeta Pułka w tomie „HWDP jako
miejsce na ziemi” zamieścił utwór „Siwy. Łysy (cover)”, poeta Świetlicki
popełnił wiersz „Papierosy”, a śpiewak Maleńczuk opiewał krew na butach.
Zbigniew
Ziobro i krakowscy sędziowie nie całują się. Dzisiaj w Gazecie Wyborczej
ogłoszono, że to jest wojna. Czy ich starcie stanie się przyczynkiem do jakiejkolwiek
twórczości artystycznej? Wszak nie wygląda jak walka palących z niepalącymi,
nie jest konfrontacją totalną. To tylko deklaracje, wywiady, uchwały, ruchy
kadrowe ministra uzasadnione miałkimi argumentami.
My obywatele,
nie chcemy, by uczestnicy tej wojny byli
jak Rocco Siffredi wracający do domu, celem pławienia się w monogamii. Nie interesują nas gazetowe wojny. Chcemy,
by sędziowie konsekwentnie walczyli z ministrem Zbigniewem Ziobro jak Wisła z
Cracovią i by poza uchwałami czy wywiadami, stwarzali napięcie w relacji z
władzą wykonawczą w codziennym orzecznictwie. Odważnym jest bowiem coś uchwalić,
a nawet pozwać ministra Zbigniewa Ziobro, jeśli kłamie. Prawdziwe męstwo to
jednak stosowanie art. 263 par. 2 kpk zgodnie z jego brzmieniem, albo
nieuwzględnienie wniosku o stosowanie tymczasowego aresztowania w sprawie o
przestępstwo z art. 190 par. 1 k.k. albo rozpoznanie sprawy lekarzy oskarżonych
o błędy w leczeniu ojca ministra.